Krótki i wybiórczy przegląd bardzo, średnio i mało ważnych spraw, które (niesłusznie lub słusznie) pominąłem i nie uraczyłem oddzielnym postem oraz tych o których wszyscy słyszeli i jakiś wpis był, ale może warto o nich przypomnieć. Innymi słowy, jak nam minął ów rok.
1 stycznia
Rozpoczyna się rok 2009. Został on ogłoszony przez ONZ “Międzynarodowym Rokiem Astronomii” (400 lat od użycia przez Galileusza teleskopu i parę innych rocznic) oraz “Międzynarodowym Rokiem Włókien Naturalnych”. Biolodzy okrzyknęli go sobie ”Rokiem Darwina“, a w zamian za to filozofowie “Światowym Rokiem Biologii”. Inne zaś instytucje wymyśliły, że rok 2009 będzie ”Rokiem młodzieży”, “Europejskim Rokiem Innowacji i Twórczości”, “Rokiem Rodzinnej Opieki Zastępczej”, “Rokiem Polskiej Demokracji”, ”Rokiem Jerzego Grotowskiego”, “Rokiem Mikołaja Gogola”, “Rokiem Juliusza Słowackiego”, “Rokiem Pieszego” a nawet ”Międzynarodowym Rokiem Piwa”.
Dla większości jednak okazał się rokiem międzynarodowego kryzysu finansowego.
Dużo jak na jeden rok. I jak tu nadążyć z pisaniem?
Dawno temu żył sobie pewien cesarz, który tak kochał nowe piękne szaty, że wszystkie pieniądze wydawał na stroje. Nie obchodzili go żołnierze, nie obchodził go teatr, nie dbał o wycieczki do lasu, a jeśli, to tylko po to, by pokazać się w nowych szatach. Na każdą godzinę dnia miał inne ubranie, i to jak o królu często się mówi, że jest na posiedzeniu rady, tak o nim zawsze mówiono: „Cesarz jest w garderobie”.
W wielkim mieście, gdzie żył, było bardzo wesoło, codziennie przyjeżdżało wielu cudzoziemców, a pewnego dnia zjawili się dwaj oszuści; podawali się za tkaczy i mówili, że potrafią utkać najpiękniejsze tkaniny, jakie tylko sobie można wyobrazić. Wyjątkowej urody miały być nie tylko kolory i wzór, ale co więcej, uszyte z nich szaty wyróżniały się podobno tą przedziwną cechą, że były niewidzialne dla każdego, kto nie nadaje się na swoje stanowisko albo jest niewybaczalnie głupi.
Izraelscy archeolodzy odkopali w Nazarecie dom datowany na I wiek n.e. – poinformowały wczoraj agencje prasowe. A ponieważ w tym niedużym, prowincjonalnym miasteczku na północy Izraela spędził swoje dzieciństwo i młodość Jezus, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że mógł on bardzo dobrze znać ten dom.
kliknij, by powiększyć (fot. Assaf Peretz, Israel Antiquities Authority)
Lewicujące wydawnictwo Jirafa Roja (z hiszpańskiego “czerwona żyrafa”) powiadomiło właśnie o wydaniu drugiej co do ważności książki Charlesa Darwina, czyli O pochodzeniu człowieka(ang. The Descent of Man). Jej pierwsze wydanie w roku 1871 nie było co prawda tak wielkim wydarzeniem jak ukazanie się O pochodzeniu gatunków. Bowiem przez 12 lat dzielące obie prace przez świat nauki przetoczyła się burza dyskusji o pochodzenie człowieka od małp i Darwin powtarza już tylko wystrzelane argumenty ewolucjonistów takich jak on sam i Huxley, Grey czy Haeckel. To właśnie w tej książce Darwin wyraźnie przedstawia wizję ewolucji człowieka: zejście małp z drzewa, utrata ogonów i owłosienia, małpoludy, dzicy i ludzie współcześni. Oczywiście rozwodzi się szeroko nad swoimi przemyśleniami o populacjach szympansów, orangutanów, goryli, murzynów, Aborygenów i (według niego najwyżej stojących) ludzi rasy białej, oraz o tym wszystkim, co dało początek “darwinizmowi społecznemu” i eugenice. Wszystko to w kontekście swojej ulubionej selekcji naturalnej oraz… dużej dawki seksu. Bowiem pełny tytuł książki brzmi: The Descent of Man, and Selection in Relation to Sex. Ot, po prostu taka luźna koncpecja starszego pana…
Nic zatem dziwnego, że wydawnictwo “z pewną taką nieśmiałością” postanowiło przygotować statystycznego ewentualnego czytelnika na ten szok (a nie zapominajmy, że statystyczny ewentualny czytelnik przyzwyczajony jest podchodzić do “geniuszu” Darwina tak jak Richard Dawkins, na kolanach) i na swojej stronie umieściło następującą recenzję książki:
Gdzie kończy się materialny Wszechświat? Wydaje się, że im głębiej spoglądamy w Kosmos, tym dalej jesteśmy od odpowiedzi na to pytanie. We wtorek, 8 grudnia, NASA poinformowała, że orbitalny Teleskop Hubble’a uzyskał, dzięki zdjęciom wykonanym w podczerwieni, obraz najbardziej odległych zakątków Wszechświata. Jest to niewielki fragmencik nieba usiany mnóstwem majestatycznych galaktyk.
Najgłębszy obraz Wszechświata (kliknij by powiększyć).
W połowie lat 20-tych XX wieku, gdy znano tylko jedną, naszą Galaktykę, amerykański astronom Edwin Hubble skierował stucalowy teleskop w kierunku obiektów uważanych za mgławice gazowe i odkrył, że są to inne, równie potężne galaktyki. W miarę rozwoju technik obserwacyjnych okazywało się, że we Wszechświecie jest nieodgadniona ilość galaktyk, które tworzą grupy, gromady i supergromady. Ich liczbę szacuje się w setkach miliardów. Zwrot “pyłek we Wszechświecie” można odnieść już nie tylko do ludzi czy nawet naszej planety, ale spokojnie do Drogi Mlecznej. Od roku 1990 ludzkość poznaje najdalsze zakątki dzięki Kosmicznemu Teleskopowi Hubble’a.
Fajny program ukazał się w telewizyjnym serwisie Wirtualnej Polski. Materiał zatutułowany “Spór o ewolucję” przedstawia trzy główne poglądy na pochodzenie człowieka. Program jest w konwencji nieco “sensacyjnej”, ale tak naprawdę, dzięki dopuszczeniu do głosu wszystkich stron, jest obiektywny. Materiał trwa 13 minut. Polecam:
Klasyczny ewolucjonizm reprezentuje dr Marcin Ryszkiewicz (na zdjęciu) geolog z Muzeum Ziemi PAN, znany popularyzator teorii ewolucji. Pogląd Kościoła katolickiego, czyli ewolucjonizm teistyczny przedstawia dr Grzegorz Bujak, ksiądz z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Natomiast kreacjonizm biblijny reprezentuje Michał Prończuk, prezes Biblijnego Towarzystwa Kreacjonistycznego.
Równo rok temu powstał pierwszy wpis na stronie “Stwarzanie a mit ewolucji”. Oczywiście sama idea pisania o rzeczach ciekawych bez tego całego bełkotu ewolucyjnego zaświtała nieco wcześniej i przez pewien czas dojrzewała, by w końcu znaleźć swoje ucieleśnienie w luźnym blogu na niezawodnym wordpressie (pominę milczeniem niezbyt zachęcający start na innym serwisie blogowym). I tak już poszło.
Jak się okazało, przez ten roczek udało się napisać o kilku mniej lub bardziej ważnych sprawach, poruszyć kilka problemów i podzielić się garścią ciekawych i budujących faktów. Ale przede wszystkim udało się zdobyć grono niezwykle ważnych i nieocenionych Czytelników, Was drodzy, dzięki którym ta praca ma sens. Dlatego serdecznie Wam wszystkim dziękuję za Waszą tu obecność, niezależnie czy i w jakim stopniu zgadzacie się z tym, co napisałem lub zamieściłem. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz znajdziecie tu myśli, które zbliżą Was do opowiedzi na najważniejsze pytania, jakie może postawić sobie człowiek myślący: kim jesteśmy? skąd się wzięliśmy? po co żyjemy?
Stwórca czy przypadek? Stwarzanie czy mit ewolucji?
Dziś chciałbym przypomnieć ”Szpital przemienienia“, polski film z roku 1978 w reżyserii Edwarda Żebrowskiego, oparty na napisanej tuż po wojnie powieści Stanisława Lema. Jest to obraz aktualny dziś bardziej niż kiedykolwiek.
W głównej roli młodego lekarza Stefana wystąpił Piotr Dejmek, a w pozostałych rolach najlepsi polscy aktorzy między innymi Gustaw Holoubek, Jerzy Bińczycki, Henryk Bista, Ewa Dałkowska, Zygmunt Hubner, Władysław Kowalski, Wojciech Pszoniak oraz Zbigniew Zapasiewicz.
Za obraz ten reżyser otrzymał nagrodę główną jury Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Wnikliwi czytelnicy Biblii nie są zaskoczeni, gdy archeolodzy znajdują dowody na związki minojskiej Krety z Ziemią Obiecaną.
Wykopaliska w Kabri (fot.IsraelNN.com)
Na kolejne świadectwo takich wpływów natknęła się ostatnio ekspedycja z Uniwersytetu w Hajfie badająca pozostałości kananejskiego miasta w Tell Kabri. Jak donosi na swoim blogu uniwersytecki Wydział Komunikacji z Mediami, na terenie pałacowym odkryto, po raz pierwszy w Izraelu, pozostałości fresku z charakterystycznym dla kultury minojskiej niebieskim tłem. Odkrycie to dołącza do innych dowodów wpływów egejskich w Tell Kabri.
Kierujący pracami dr Assaf Yasur-Landau wyjaśnia: “Nie ulega wątpliwości, że władcy miasta podjęli świadomą decyzję, by związać się z kulturą śródziemnomorską, a nie przyjmować syryjskiego i mezopotamskiego stylu sztuki, jak to robiły pozostałe miasta Kanaanu.” Archeolog podaje przykład innego dużego kananejskiego miasta z tamtego regionu, Tell Hazor, w którym znaleziono liczne związki z Mezopotamią i Syrią. Natomiast malowidłom ściennym w Tell Kabri kulturowo bliżej do fresków z egejskiej wyspy Santoryn (Thera).
Po ostatnich wydarzeniach, można odnieść wrażenie, że Rok Darwina spowodował nie tylko większe zainteresowanie teorią ewolucji, ale również (zapewne wbrew intencjom pomysłodawców) koncepcjami, które ją podważają. I tak Polskie Towarzystwo Kreacjonistyczne poinformowało o zorganizowaniu kolejnej debaty na ten temat. Tym ciekawszej, że odbędzie się ona na Wydziale Biologii największej polskiej uczelni, więc w końcu w Warszawie. W debacie ma uczestniczyć najsłynniejszy polski przeciwnik teorii Darwina, czyli prof. Maciej Giertych.
rys. lysakowski.wordpress.com
PTKr informuje:
ROK DARWINA – DEBATA: DEWOLUCJA contra EWOLUCJA. GIERTYCH contra DARWIN
26 listopada (czwartek) o godzinie 14:00-16:00 odbędzie się debata naukowa na temat przyszłości teorii ewolucji. Debata będzie miała miejsce na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Dojazd: ul. Miecznikowa 1. Sala nr 9/B. Dojazd od ul. Żwirki i Wigury lub od ul. Banacha. Wstęp wolny.
„Niewiarygodna złożoność procesów potrzebnych do powstania (życia) świadczy o zaangażowaniu inteligencji". Antony Flew, filozof, były ateista
Cytat:
"Gdy odkrywam porządek, poznawalność i piękno wszechświata, dochodzę do wniosku, że to co widzę, zaprojektowała wyższa inteligencja. Moje naukowe uznanie dla spójności i zachwycającej prostoty fizyki umacnia mnie w przeświadczeniu o istnieniu Boga". William D. Phillips, fizyk, laureat Nagrody Nobla z 1997r.