Do zeszłego roku Leszek S. Pasiud był przede wszystkim znany czytelnikom periodyku “Na początku…” (obecnie “Problemy Genezy”) z obszernej serii artykułów na temat niektórych naukowych aspektów kataklizmu z czasów Noego. Ponieważ wydaje się, że jest on chyba jedynym w naszym kraju “teoretykiem potopu”, z tym większą ciekawością przyjąłem jego książkę “Zagadka biblijnego Potopu”, którą właśnie w 2008 roku wydało wrocławskie Wydawnictwo A Propos. Trzeba przyznać, że lektura wzbudza szacunek dla rozległej wiedzy autora, który do swoich rozważań zaprzągł nie tylko biblistykę, ale również geologię, hydrologię, archeologię, paleontologię, nauki przyrodnicze i historię. I wiele więcej.
Bez powszechnego potopu nie da się zrozumieć Biblii. Bez Biblii nie da się zrozumieć powszechnego potopu. Ale czy ta bezprecedensowa katastrofa sprzed 4300 lat pozostawiła po sobie niezatarte ślady w sferze geologii i biologii? Jak widoczne są te ślady? Jak można zrozumieć rozwój najstarszych cywilizacji uwzględniając potop z czasów Noego i mające miejsce jakieś 150 lat po nim wydarzenia na równinie Szinear? Leszek Pasiud w swojej książce stara się dać rzetelną odpowiedź na te pytania. Pomija przy tym zupełnie dość wyraźnie wyłuszczony w Biblii aspekt duchowy i moralny wydarzenia. Właściwie jego książka to jedna wielka rozprawa z teorią aktualizmu, którą jako obowiązującą uznaje dzisiejsza nauka i obrona katastrofizmu, który był uznawany jeszcze 150 lat temu.
“Jedną z podstawowych trudności – wyjaśnia Pasiud w słowie wstępnym – z jakimi borykają się współcześni uczeni na drodze do naukowego poznania tajemnic natury jest niechęć do odejścia od metody interpretacji faktów, których zasady sformułowano pod koniec XVIII wieku, metody zmierzającej do wyjaśnienia przeszłości korzystając z danych uzyskiwanych obecnie“. Metoda ta określana jest jako aktualizm, a jej początki w naukach przyrodniczych sięgają roku 1830, gdy angielski prawnik Charles Lyell opublikował swoje dzieło “Principles of Geology” (rozwijając wcześniejsze teorie aktualistyczne Huttona). Lyell kierując się hasłem teraźniejszość jest kluczem do przeszłości wyjaśniał, że wszystkie procesy w naturze odbywały się (i wciąż odbywają) powoli, stopniowo i bez większych zakłóceń. Tak było z rozwojem formacji geologicznych (teorie o wielu zlodowaceniach przed milionami lat), tak było z powstawaniem gwiazd i planet, tak było w końcu ze światem istot żywych, które, według aktualizmu, miały powstawać w wyniku bardzo powolnych i stopniowych – ewolucyjnych! – zmian. Charles Darwin formułując w roku 1859 swą teorię doboru naturalnego po prostu rozwinął teorie Huttona i Lyell’a w sferze biologii. Teoria ewolucji naturalnej nie jest zatem niczym innym jak aktualistyczną próbą wyjaśnienia “powstania gatunków”. Obie teorie – aktualizm i ewolucjonizm – zyskały powszechne uznanie intelektualistów. Dlaczego? Obie nie potrzebują do wyjaśniania świata Istoty Wyższej.
Aktualizm z istoty rzeczy zaprzeczał katastrofizmowi, którego naukowe podstawy przedstawił w roku 1812 francuski biolog Georges Cuvier . Teoria katastrof wyjaśniała nagłe pojawianie się w zapisie kopalnym w pełni ukształtowanych gatunków roślin i zwierząt aktami stwarzania, a ich znikanie prehistorycznymi katastrofami. Oczywiście przede wszystkim nawiązywano do biblijnego potopu – jedynej ogólnoziemskiej katastrofy z czasów historycznych, o której wspomnienie przetrwało w zbiorowej pamięci rodzaju ludzkiego. Uwzględnianie potopu bardzo ładnie tłumaczyło nie tylko zniknięcie z powierzchni ziemi gatunków “przedpotopowych”, ale też powstanie najwyższych gór i wielkich rowów oceanicznych, istnienie pozostałości morskich i osadów aluwialnych na całej ziemi, czy początek cywilizacji datowany na pierwsze wieki po Noem. Istniał niestety jeden szkopuł. Teoria Cuviera pozostawiała zbyt wiele miejsca na interwencje Stwórcy w dzieje Jego stworzenia. Nazbyt wiele dla teistycznych i ateistycznych filozofów wychowanych w libertyńskim duchu oświeceniowych encyklopedystów.
Leszek Pasiud skutecznie broni opartego na faktach naukowych katastrofizmu, który – jak to ujmuje – nie wymaga do wyjaśniania zjawisk “oceanu czasu”. Coś, na co aktualizm potrzebuje milionów lat, katastrofizm wyjaśnia w miesiącach, a nawet w dniach. Co ciekawe nawet dziś przesiąknięta aktualizmem teoria ewolucji czasem odwołuje się do hipotez o charakterze katastroficznym. Wielki Wybuch, powstanie życia na ziemi, zagłada dinozaurów, a nawet teoria mutacji genetycznych – to nie są powolne i stopnowe zmiany, jakie w niezauważalny sposób zachodzą codziennie. A skoro dinozaury mogły zniknąć nagle i katastroficznie, to dlaczego odrzucać pływową teorię potopu, w myśl której do wielkich opadów przed 4300 laty przyczyniła się lodowa kometa? Leszek Pasiud rozważając tę i inne koncepcje przebiegu potopu wprowadza nas w fascynujące, choć wcale nie sensacyjne, rozważania oparte na matematycznych wyliczeniach (np. ile potrzeba było wody), na niezmiennych prawach fizyki i geologii, na osiągnięciach archeologii i innych dziedzin wiedzy. Analizuje dokładnie tekst sprawozdania biblijnego, by odtworzyć przyczyny i przebieg (niemal minuta po minucie) katastrofy. A w końcu próbuje zrekonstruować pierwsze kilkaset lat starożytnej historii. Wyjaśnia też obszernie kwestię fosylizacji i metod datowania oraz takie zagadnienia, jak występowanie endemicznych gatunków, np. w Australii czy wysokość gór przedpotopowych. Wszystko to w oparciu o bogatą bibliografię, która również stanowi silną stronę książki.
Rozważania Leszka Pasiuda nie są jego autorską teorią. Opiera się on przede wszystkim na anglojęzycznych (w większości nam niedostępnych) pracach tzw. “teoretyków potopu” – głównie teorii pływowej Donalda W. Patten’a (The Biblical Flood and the Ice Epoch) oraz teorii geofizycznej Henry’ego M. Morris’a (The Genesis Flood). Oczywiście książka Pasiuda posiada też kilka wad (może bardziej redakcyjnych niż autorskich), na przykład bardzo brakuje w niej ilustracji i infografiki. Nie ma też autor literackiego polotu C. W. Cerama, choć z drugiej strony praca pretenduje do miana dzieła naukowego (a przynajmniej popularnonaukowgo) i posiada ku temu cały potrzebny aparat. Niewątpliwie jest to jednak pozycja obowiązkowa dla każdego, kto interesuje się potopem i początkami ludzkości.
Książka liczy 332 strony, można ją zamówić w wydawnictwie A Propos lub w Biblioteczce (cena 20 zł!).



Książkę Leszka Pasiuda można już nabyć w wydawnictwie w wersji elektronicznej (pdf) wysyłanej na maila. Cena: 14 zł.
Polecam wszystkim, którzy chcą naprawdę wniknąć w temat Potopu.