
Tereny Morza Północnego były niegdyś suchym lądem.
Bardzo ciekawe znalezisko, które może okazać się szczątkami człowieka żyjącego przed Potopem odkryto u wybrzeży Holandii wśród innych prehistorycznych pozostałości. Skamieniały fragment czaszki należący prawdopodobnie do młodego mężczyzny zidentyfikowali uczeni z Uniwersytetu w Lejdzie i z Intytutu Maxa Plancka w Lipsku. O odkryciu tym poinformowało wczoraj BBC (z dwoma zdjęciami), a za nim serwis Archeowieści, który relacjonuje:
Fragment czoła neandertalczyka wyciągnięto z dna Morza Północnego. To pierwsze szczątki prehistorycznego człowieka znalezione w morskich wodach.
Kość dostrzegł prywatny poszukiwacz skamieniałości wśród muszli i innych rzeczy wyciągniętych z dna morza 15 km od brzegów Holandii w 2001 r.
O tym, że jest ona fragmentem naszego wymarłego kuzyna świadczy głównie wydatny łuk brwiowy. Identyfikację potwierdziły też porównania z neandertalskimi szczątkami znajdowanymi na terenie Francji.
Naukowcy potwierdzają, że tereny zajmowane obecnie przez Morze Północne były przed tysiącami lat częścią lądu. Ze względu na intensywną eksploatację tego akwenu (rybołówstwo, przemysłowe wydobywanie żwiru, wydobywanie ropy naftowej), bardzo często znajdowane są na jego dnie skamieniałości i szczątki pradawnych zwierząt. Analiza dna morskiego również potwierdza te wnioski. Artykuł BBC wyjaśnia:
Znaczne obszary Morza Północnego były kiedyś suchym lądem. Poprzecinane systemami rzecznymi, z szerokimi dolinami, jeziorami i zalewami, były kiedyś siedliskami stad ssaków lodowcowych, takich jak konie, renifery, włochate nosorożce i mamuty.
Artykuł informuje, że ich skamieniałe szczątki wyciągane są na ląd w tak dużych ilościach, że niektórzy rybacy zupełnie przerzucili się z tradycyjnych połowów na zawodowe zbieranie skamielin. Pierwsze kości mamutów znajdowano u zachodniego wybrzeża Anglii już 150 lat temu i od tamtej pory rozwija się kolekcjonerstwo północnomorskich skamieniałości. Oczywiście cały czas oczekiwano znalezienia szczątków ludzkich, zwłaszcza że wcześniej natknięto się na setki kamiennych i kościanych narzędzi (również o tym informowały w marcu Archeowieści).
Fragment ludzkiej czaszki dostrzegł w przesiewanym szlamie morskim prywatny kolekcjoner z Belgii, niejaki Luc Anthonis. Naukowcy sądzą, że prawdopodobnie należał do naszego kuzyna rasy neandertalskiej.
Skąd się wzięły te skamieniałości? Niezwykle trudno wyobrazić sobie, że w wyniku powolnego, stopniowego podnoszenia się poziomu wody w Atlantyku i zalewania tej dawnej doliny mogło skamienieć tak wiele szczątków. Stosowane obecnie przy wyjasnianiu takich zjawisk aktualistyczne teorie sugerowałyby raczej stopniowy rozkład i gnicie szczątków zwierzęcych (i ludzkich) niż masową fosylizację. Z drugiej strony nie słychać, by naukowcy badający te znaleziska sugerowali nawet jakieś wyjaśnienie katastroficzne, choć ono wydaje się najbardziej logiczne. Oczywiście na podstawie doniesień prasowych trudno cokolwiek wyrokować, ale wydaje się, że znajdowane na całym świecie skamieniałości (na lądzie i na dnie morskim) można połączyć z historyczną relacją o ogólnoświatowym Potopie z czasów Noego. Na te naukowe dowody zwróciła uwagę biolog Sylvia Baker w książce Kość niezgody (o której pisałem ostatnio) na str. 12:
Na całym świecie znajdowane są skamieniałości kości, pozostałe po rozkładzie miękkich części zwierząt. Otóż taka skamieniałość tworzy się jedynie w przypadku zasypania zwierzęcia. Jeżeli szczątki są na powierzchni lub pływają po wodzie, szybko ulegają rozkładowi lub zostają pożarte przez inne zwierzęta. Zagrzebane w odpowiedniej glebie, rozkładają się powoli i pozostają albo same kości, albo ich odciski w miejscach, w których się znajdowały.
Istnieje ogólna zgoda co do tego, że najlepszym i najbardziej prawdopodobnym sposobem powstawania skamieniałości jest nagłe zagrzebanie zwierzęcia w jakimś osadzie – zwierzęcia żywego lub wkrótce po śmierci. Taki proces nie dokonuje się dzisiaj na Ziemi na skalę, jaka potrzebna byłaby do powstania olbrzymich ilości skamieniałości, jakie istnieją.
Sylvia Baker zwraca uwagę na występujące na całym globie “cmentarzyska skamieniałości”, zamarznięte zwierzęta na Syberii i Alasce oraz na rozległe złoża ropy naftowej i węgla, więc również “sprasowane” pozostałości szczątków organicznych. Aktualistyczny uniformitaryzm, który tłumaczy zjawiska w przeszłości, powolnymi, niemal niezauważalnymi procesami zachodzącymi również dzisiaj, nie jest w stanie wyczerpująco wyjaśnić tych powszechnych zjawisk. Podobnie jak tego, że 3/4 powierzchni kontynentów jest zbudowane ze skał osadowych, więc z naniesionych przez wodę (pozostałe to skały wulkaniczne), a takie osady można znaleźć nawet na szczytach gór. Wiele dowodzi, że w przeszłości ziemia była całkowicie pokryta wodą. Z drugiej strony pojawiają się liczne dowody, że wiele terenów obecnie zajmowanych przez morza i oceany niegdyś było częścią suchego lądu i to w czasach, gdy po tych terenach mógł już chodzić człowiek. Właśnie takim obszarem było Morze Północne.
Historyczna relacja o powszechnym Potopie, znana nie tylko z Biblii, ale też z legend i mitów ludów całej ziemi, nie musi oczywiście tłumaczyć każdego znaleziska prehistorycznego. Katastrofy mogły zdarzać się i wcześniej, i później. Być może kiedyś naukowcy dojrzeją do tego, by poukładać wszystko w jedną całość. Warto jednak pamiętać o dwóch faktach, których nie sposób nie brać pod uwagę przy takich odkryciach: 1) przed Potopem wielkie obszary zajmowane dziś przez morza i oceany były częścią suchego lądu, którą mogli zamieszkiwać ludzie wymarłych dziś ras oraz 2) olbrzymie ilości wody, które nagle i katastroficznie zmiotły świat przedpotopowy, spowodowały wielkie zmiany w geologii skorupy ziemskiej, przesunięcie osadów, przykrycie szczątków żywych ogranizmów, wypiętrzenie się najwyższych obecnych gór i powstanie rowów oceanicznych, do których spłynęła większość wody tworząc wielkie akweny tam, gdzie wcześniej był suchy ląd.
(Mapki i rekonstrukcję krainy zalanej Morzem Północnym można znaleźć w tym newsie BBC oraz w tej Archeowieści z 2007 roku)



czy to nie za daleko posunięte gdybania o tak wielkich zmianach w wyglądzie ziemi? Rozumiem, ruchy izostatyczne po zniknięciu mas lodowców wypiętrzają choćby Północny Kvarken i obniżają Holandię, ale żeby wpłynąć na utworzenie się Himalajów, Alp, całego ciągu Kordylierów i Pirenejów (to name a few)? Rowy tektoniczne? A płyty poruszają się jak wanna, do której nagle naleje się mnóstwo wody? Przecież bilans wodny z roztopionych lodowców nie zaburzyłby się tak bardzo, tożto tylko 100 kilkadziesiąt metrów różnicy. Różnicy co prawda tworzącej Doggerland, poszerzających deltę Eufratu i Tygrysu (hm, czyżby obszary biblijne?) oraz dających suchą nieckę Morza Czarnego. Ale 8 km Himalajów i 11 km Rowu Mariańskiego? Skąd ta woda by się nagle wzięła?
To nie jest gdybanie, ale konsekwencja poważnego traktowania relacji biblijnej w połączeniu z faktami naukowymi. Bardzo szczegółowo omawia te kwestie (łacznie z wszelkimi wyliczeniami etc) książka Leszka Pasiuda “Zagadka biblijnego Potopu”, o której pisałem tutaj. Trudno mi przytoczyć teraz wszystkie szczegóły. Jednak z relacji biblijnej nie wynika, że wody Potopu wzięły się z topnienia lodowców (lodowce raczej były efektem niż przyczyną Potopu). Biblia mówi, że przed tym wydarzeniem istniał “płaszcz wodny” ponad ziemską atmosferą, który utrzymywał mniej więcej jednakowy klimat na ziemi (Rodz. 1:7), a który opadł w czasie Potopu i zasilił oceany. Poza tym w Rodzaju 7:11 czytamy, że “wytrysnęły wszystkie źródła ogromnej głębiny wodnej [wody podskórne i podziemne] i otworzyły się upusty niebios [ów "płaszcz wodny"]“. Dodatkowo niektórzy teoretycy Potopu sugerują, że Bóg mógł posłużyć się jakąś kometą lodową itp. Rowy oceaniczne i wypiętrzenia gór (najmłodsza orogeneza alpejska zapewne) powstały w wyniku naprężeń skorupy ziemskiej wywołanych ciśnieniem wody, pęknięciami itp. Wszystko to jest u Pasiuda i w cytowanych przez niego źródłach. Wspomnę tylko, że średnia głębokość mórz i oceanów wynosi 3790 metrów, a przeciętna wysokość lądów 840 metrów. Po zniwelowaniu gór i rowów osiągnęlibyśmy stan morza na całym globie o głebokości kilku kilometrów. Nie można też zapominać, że 75% ziemskich zasobów wody słodkiej to lodowce i czapy lodowe w okolicach biegunów. One też wywierały i wywierają nacisk na skorupę ziemską. Obliczono, że gdyby stopniały lody na Grenladii, ta wyspa podniosłaby się o ok. 600 metrów. Niestety do końca trudno jest podać wszystkie możliwe naukowe odpowiedzi, bo współczesna nauka zamiast badać przeszłość ziemi, zajmuje się mitotwórstwem. Postaram się jednak wracać do tego tematu w kolejnych postach.
W księdze rodzaju napisane jest też o stworzeniu świata w 7 dni, o mówiących wężach, jabłkach wiedzy i wielu innych – może i ciężkie słowo, ale na miejscu – fantastycznych wydarzeniach. Czy oczekujesz na naukowe dowody w postaci szczątków węża z Rajskiego Ogrodu z odpowiednio ukształtowanym aparatem mowy? Bo podajesz argumenty naukowe (obadane już dośc dokładnie w kwestii np Doggerlandu, tektoniki płyt i Morza Czarnego) na potwierdzenie wydarzeń biblijnych…
Oczywiście rozumiem i doceniam Twoją ironię
Na “argumenty” o pierwszej parze ludzkiej odpowiadałem już panu Koraszewskiemu, więc po prostu odsyłam do tamtej dyskusji.
\”Biblia mówi, że przed tym wydarzeniem istniał “płaszcz wodny” ponad ziemską atmosferą, który utrzymywał mniej więcej jednakowy klimat na ziemi (Rodz. 1:7), a który opadł w czasie Potopu i zasilił oceany.\” – czym niby mialby byc ten plaszcz wodny w gornych warstawch atmosfery? I jesli opadl na ziemie to czemu pozniej tam nie wrocil? Gdzie podzial sie nadmiar wody? Przeciez nie wsiakla w ziemie.
\”Dodatkowo niektórzy teoretycy Potopu sugerują, że Bóg mógł posłużyć się jakąś kometą lodową itp\” – a na jakiej podstawie to sugeruja?
“Wody ponad przestworzem”, czyli tzw. baldachim wodny – napisałem o tym tylko wzmiankowo, szczegóły znajdziesz w podanych przeze mnie linkach i książkach. Jeśli potrzebujesz szybko wyjaśnień odsyłam Cię do tej strony.
Kwestię tzw. “kosmicznego przybysza”, owej komety lodowej, szczegółowo omawia Pasiud, za teoretykami Potopu (teoria pływowa Donalda W. Patten’a “The Biblical Flood and the Ice Epoch” i teoria geofizyczna Henry’ego M. Morris’a “The Genesis Flood”), ale akurat teraz pożyczyłem jego książkę. Z tego co pamętam, chodziło min. o to, że takie nagłe ochłodzenie mogło spowodować szybkie 40-dniowe opady. Pasiud podał też ciekawe wyliczenia, jaka temperatura byłaby potrzebna do zamrożenia takiego kawałka mięsa jak mamut i w jakim czasie musiałoby nastąpić to zamrożenie, żeby nie nastąpił w międzyczasie proces gnicia. Okazuje się, że nawet nagłe, ale stopniowe ochłodzenia okolic biegunów po ustąpieniu wód Potopu do bardzo niskich naturalnych temperatur jest niewystarczające, a przecież mówimy o setkach tysięcy mamutów na Syberii i Alasce (podaje się też liczbę 5 milionów). Natomiast duża ilość gotowego lodu rozwiązuje problem. Nie wspomnę już o tym, że aktualistyczne teorie przesuwania się lodowców zupełnie tej kwestii nie rozwiązują. Jak wróci do mnie książka Pasiuda, na pewno napiszę więcej i bardziej precyzyjnie.
Istnieją też inne teorie o przyczynach Potopu, które też mówią o uderzeniu meteorytu. Więcej tutaj.
“Obliczono, że gdyby stopniały lody na Grenladii, ta wyspa podniosłaby się o ok. 600 metrów. Niestety do końca trudno jest podać wszystkie możliwe naukowe odpowiedzi, bo współczesna nauka zamiast badać przeszłość ziemi, zajmuje się mitotwórstwem.” – To nie podawaj wyników tej mitopoezy jako dowodów na mitopoezę własną.
Biblia nie mówi o żadnym płaszczu wodnym ponad ziemską atmosferą PRZED potopem tylko podpiera się kosmogonią sumeryjską, której krótki wykład kiedyś tu podałem. TE wody nadal się TAM znajdują i wystarczy polecieć balonem ponad sklepienie niebieskie i sprawdzić.
Pisarz Księgi Rodzaju jednak dość wyraźnie napisał o “wodach ponad przestworzem”, a potem o tym, że “otworzyły się upusty niebios”. Te dwie informacje doskonale ze sobą harmonizują i nawzajem się uzupełniają.
“Biblia … podpiera się kosmogonią sumeryjską”. Czy mógłbyś konkretnie podać o jaki mit sumeryjski Ci chodzi, o który konkretnie tekst lub epos i jakie masz dowody, że Hebrajczycy przejęli cokolwiek od Sumerów? Bo bardzo wątpię, by takie dowody były.
“przed Potopem”???
mamulu, Wy poważnie??
rozumiem, ze świat się dla Was zaczął 60 tys lat temu?