Co za głupie pytanie? – pomyślisz. – Co to za problem, ile wzrostu na człowiek. Przecież to oczywiste, wystarczy rozejrzeć się wokół. Hm. Chwila zastanowienia. Wszak ta dziewczyna w której durzyłeś się przez cały ogólniak miała metr sześćdziesiąt dwa, a ten dryblas, który się cały czas koło niej kręcił mierzył prawie dwa metry. A na pewno nie były to skrajności, które miałeś okazję spotkać w ciągu swojego ciekawego życia.
Olbrzymia jest różnorodność w obrębie jednego zaledwie gatunku, który od dawna zwie się “rodzajem ludzkim”. Co prawda poza tym “rodzajem” nikomu jeszcze nie udało się spotkać żywego hominida, ale jakby tak wziąć kilku niewątpliwych przedstawicieli Homo sapiens i na kilkaset lat przysypać ziemią…

Lucia Zarate (55 cm)
Ten krasnal na filmie to pochodzący z Mongolii Wewnętrznej (część ChRL) niejaki He Pingping. Jest uznawany na najmniejszego dorosłego człowieka na ziemi, który potrafi samodzielnie chodzić i jako taki figuruje w Księdze Guinessa. Ten 21-latek mierzy zaledwie 73 centymetry i robi karierę w japońskich i chińskich programach rozrywkowych. Co prawda podobno niższy od niego jest Jordańczyk Younis Edwan (65 cm), ale oficjalnie nie udało się go jeszcze szacownej komisji zmierzyć. I tak jednak na głowę (raczej na główkę) przebił ich nieżyjący już Gul Mohammed z Indii, który miał tylko 57 cm wzrostu. Wzrostu dużego kota była również Meksykanka Lucia Zarate (55 cm), która w XIX wieku występowała w Cyrku Osobliwości. Oczywiście wszystkie te osoby dotknęła jakaś przykra choroba, której efektem było zniekszałcone, miniaturowe ciało. W porównaniu z nimi człowiek, którego szczątki odnaleziono w 2003 roku na indonezyjskiej wyspie Flores, tak zwany hobbit, okrzyknięty jakimśtam hominidem i mierzył około metra, mógł być wręcz olbrzymem.

Robert Wadlow (272 cm) z ojcem
Wielkoludów zresztą też nie brakuje. Na powyższym filmiku “najmniejszy człowiek świata”, ów He Pingping spotyka właśnie swojego ziomka niejakiego Bao Xishun, 58-latka również z chińskiej Mongolii Wewnętrznej, którego wzrost wynosi 236,1 cm. Jednak na liście najwyższych osób w historii, których wzrost zmierzono oficjalnie Chińczyk zajmuje dopiero 10-te miejsce. Niekwestionowanym liderem jest Robert Wadlow (1918-1940), Amerykanin mierzący 272 cm. Wobec niego nawet Goliat, Filistyn z Gat, którego pokonał Dawid, nie wydawałby się aż tak wysoki (Goliat miał “sześć łokci i piędź” wzrostu, więc około 290 cm).
Różnice we wzroście nie dotyczą zresztą tylko pojedynczych osób, ale też całych populacji. W Afryce Środkowej żyją Pigmeje, którzy dorastają gdzieś do 150 cm. Zresztą antropolodzy nazywają “pigmejami” rozmaite półtorametrowe plemiona żyjące także w Indochinach, Papui czy lasach tropikalnych Ameryki Południowej. Warunki życia tych maluchów są mniej więcej zbliżone, niezależnie od kontynentu, na jakim mieszkają. Z drugiej strony takie plemiona, jak Masajowie, osiągają bardzo wysoki wzrost (w okolicach 2 metrów). Podobne różnice są zauważalne w obrębie każdej rasy, a nawet narodu. Ewolucyjna koncepcja rozwoju od małych gryzoni, poprzez małpy do człowieka, zupełnie nie pasuje do faktów dotyczacych różnorodności rodzaju ludzkiego.

Pigmeje afrykańscy i Europejczyk
Dwa lata temu na stronie naukowej Polskiego Radia ukazał się artykuł relacjonujący badania przeprowadzone przez brytyjskich antropologów wśród Pigmejów i Masajów oraz innych wyjątkowo wysokich i niskich ludów. Doszli oni do wniosku, że na wzrost największy wpływ mają nie tyle pożywienie i warunki klimatyczne, ale przede wszystkim średnia długość życia danej populacji.
Największa różnica istniała pomiędzy Amerykanami a Masajami i Pigmejami. Chociaż „niziołki” przestają rosnąć w wieku 13 lat, a ich wysocy sąsiedzi rosną dalej, by ich wzrost ustalił się w wieku około dwudziestu kilku lat, to współczynnik wzrostu obydwóch grup jest zbliżony; różni je tylko to, że Pigmeje wcześniej przestają rosnąć. Skoro zatem, mimo niedożywienia, współczynnik wzrostu Amerykanów i ludów zbieracko-rolniczych z Afryki a Azji był różny, badacze doszli do wniosku, że to nie dostęp do żywności powodował różnice we wzroście.
Prezydent G. W. Bush i przystojna Masajka
Kolejnym czynnikiem, który przeanalizowali naukowcy, była długość życia w różnych grupach Pigmejów. Okazało się, że waha się ona pomiędzy 16-24 lat. Jest to o tyle nietypowe, że inne grupy rolnicze i łowiecko-zbierackie żyją zwykle dwa razy dłużej! Pigmeje „przekwitają” wcześniej niż ich wysocy pobratymcy, ale też dużo mniej kobiet w grupie „niziołków” w ogóle dożywa okresu menopauzy. Aeta rozmnażają się w wieku zaledwie około 15-16 lat – 3 lata wcześniej niż inni łowcy-zbieracze. Masajowie rozmnażają się zaś najpóźniej.
Wygląda zatem na to, że – w obliczu wysokiej i wczesnej śmiertelności – organizmy Pigmejów wybrały strategię przetrwania, polegająca na rezygnacji ze wzrostu na rzecz wczesnego dojrzewania płciowego. Dzięki temu grupa „niziołków” może przetrwać. – Chociaż wyzwania, jakie stanowią termoregulacja, poruszanie się w gęstej dżungli, ryzyko chorób tropikalnych oraz niedożywienie nie wpływają na cechy charakterystyczne Pigmejów – piszą autorzy opracowania w Proceedings… - to przyczyniają się one do ich wysokiej śmiertelności.
Paleoantropolodzy znajdują pradawne szczątki należące do rozmaitych przedstawicieli “rodzaju ludzkiego”. Na podstawie skamieniałych, fragmentarycznych szkieletów próbują odtworzyć wygląd i inne cechy naszych przodków. Trzeba przyzać, że są w tym dobrzy i potrafią naprawdę profesjonalnie rozpoznać do jakiej odmiany człowieka należy jakś kostka (jak na przykład ta z Morza Północnego). Oczywiście większość z nich wierzy, że człowiek pochodzi od małpy, więc czasem nadają rekonstrukcjom jakieś małpie cechy. Zdarzają się również osobniki zdeformowane poprzez różne choroby. Jednak człowiek jest tylko (i aż!) człowiekiem, a małpa jest tylko małpą. Tak jak dziś ludzie różnią się wzrostem i wyglądem, podobnie było w przeszłości, na przykład pomiędzy stworzeniem pierwszej pary ludzkiej, a Potopem. Z tamtych czasów niewątpliwie pochodzi gros skamieniałości. I tak jak Szwed różni się od Pigmeja, a Anglik od Aborygena, tak samo różniły się (między sobą i nami) rasy ludzi przedpotopowych lub tych wymarłych już odmian, które wywodziły się od Noego i jego synów.

Według Księgi Rodzaju ludzki świat przedpotopowy istniał ponad 1650 lat. Ludzie dożywali nawet 900 lat, co niewątpliwie było spowodowane korzystniejszymi warunkami klimatycznymi oraz tym, że byli bliżej pierwotnej doskonałości. Z pewnością miało to wpływ na ich wzrost, jak wynika ze wspomnianych badań nad wzrostem i długością wieku. Już dawno zwrócono uwagę, że wśród tak zwanych “ludzi kopalnych” (Homo fossilis, tak kiedyś nazywano znajdowane skamieliny ludzi) występuje wiele niezwykle wysokich osobników. Dotyczy to zwłaszcza “człowieka z Cro-Magnon”, anatomicznie identycznego z nami, oraz neandertalczyków, którzy mieli nieco inne proporcje niektórych części ciała (co ciekawe w odwrotnym kierunku niż zakłada ewolucjonizm). U obu tych ras pojemność mózgoczaszki była większa niż u człowieka współczesnego. Jeśli były to rzeczywiście rasy żyjące przed Potopem (pewności oczywiście nie mam, ale jest to najbardziej prawdopodobne) to trudno nie doszukać się w tych skamieniałych szczątkach potwierdzenia biblijnej relacji o świecie przedpotopowym. Zresztą Księga Rodzaju mówi też o rasie olbrzymów, nefilim, którzy terroryzowali ówczesne społeczeństwo (Rdz 6:4). Nie wiadomo jak bardzo wyróżniali się wzrostem i jak wielu ich żyło, ale w obliczu faktów naukowych nie da się zanegować ich istnienia.
Olbrzymia różnorodność w obrębie rodzaju ludzkiego nie upoważnia do wyciągania wniosków, że kiedyś jakieś małpy przekształciły się w ludzi. W książce Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie? na stronie 94 można przeczytać:
Wiara w „małpoludy” nie ma podstaw. Wszystkie cechy człowieka świadczą o tym, że został stworzony — oddzielnie i niezależnie od każdego zwierzęcia. Ludzie rozmnażają się tylko w obrębie swego gatunku. Tak jest dzisiaj i tak było w przeszłości. Wszelkie małpokształtne stworzenia, które żyły dawniej, były po prostu małpami człekokształtnymi albo małpami, a nie ludźmi. Szczątki kopalne dawnych ludzi, którzy niewiele się różnili od człowieka współczesnego, świadczą jedynie o różnorodności w granicach rodzaju ludzkiego, tak jak i dziś żyją obok siebie rozmaici ludzie. Na przykład szkielety ludzi, którzy mieli dwa metry wzrostu, różnią się kształtem i rozmiarami od szkieletów Pigmejów. Wszyscy należą jednak do tego samego „rodzaju” ludzkiego, a nie do „rodzaju” zwierzęcego.




Ciekawe zestawienie faktów. Jednak tak się składa, że mając jakieś przekonanie, czy tezę staramy się rozpoznane fakty dopasować do tezy. Nadajemy im określony ciężar dowodowy.
Przyjmujesz wprost tezę (wierzysz) o akcie stworzenia i przyjmujesz przedziały czasowe charakterystyczne dla Biblii, a dla mnie to kolejne pytania, na które niestety nie znajduję pewnej i klarownej odpowiedzi. Podziwiam jednak Twą dociekliwość.
@Sadoq – w duzej mierze jest tez tak z TE, wiec… (Przeciez nie powiesz, ze najpierw byly wykopaliska, a potem teoria, prawda?)
Jest tak, jak piszecie. To trochę przypomina pracę detektywów. Najpierw jest jakaś teza, reguła a potem się ją sprawdza przez zestawienie z dowodami. Skoro jednak dowody nie potwierdzają hipotezy ewolucji, należałoby ją odrzucić (wraz z rozbudowaną terminologią i filozofią) i poszukać jakiejś nowej, prostszej reguły. Alternatywą jest stwarzanie i przekaz biblijny, który (moim zdaniem) całkowicie pokrywa się z dowodami. I tyle. To bardzo proste i logiczne.
Dziękuję też za miłe słowa. Jednakowoż pisanie o tym, co jest prawdą to sama przyjemność.
“Nie wiadomo jak bardzo wyróżniali się wzrostem i jak wielu ich żyło, ale w obliczu faktów naukowych nie da się zanegować ich istnienia.” – czy moglbys przytoczyc te fakty prosze? Jakies linki chociaz do tych “faktow”, bo bardzo interesuje mnie ten temat. Te fakty naukowe nie daja mi spokoju…
Fakty naukowe potwierdzające istnienie pojedynczych osób oraz całych populacji o ponadprzeciętnym wzroście, zaczerpnięte zarówno z zapisu kopalnego (który najprawdopodobniej obejmuje również szczątki przedpotopowe), jak i współczesnych doniesień, podałem w artykule.
no ale czy mozna prosic o jakes namiary na te fakty o ponadprzecietnych rozmiarach czlowieka kopalnego, cro-magnon na przyklad, poniewaz z tego co pamietam to dorastali do 185cm, wiec to nic nadzwyczajnego.
Z pewnością zrobisz to lepiej ode mnie.
Nie wyciągaj jednak zbyt daleko idących wniosków z podanych przeze mnie przykładów, bo ja sam ich nie wyciągam. Nigdzie nie pisałem, że znaleziono szczątki nefilimów. Po prostu kromaniończycy i neandertalczycy nie byli “małpoludami”, albo “ludźmi pierwotnymi”, ale po prostu ludźmi, z tym że wymarłych ras. Nie wiem nawet czy żyli przed potopem, choć to najbardziej prawdopodobne. Wysoki wzrost (choćby te 185cm) i duża pojemność mózgoczaszki też to sugerują.
W komentarzu napisałeś maćku:
“Nie wyciągaj jednak zbyt daleko idących wniosków z podanych przeze mnie przykładów, bo ja sam ich nie wyciągam. Nigdzie nie pisałem, że znaleziono szczątki nefilimów.”
a we wpisie napisałeś:
“Zresztą Księga Rodzaju mówi też o rasie olbrzymów, nefilim, którzy terroryzowali ówczesne społeczeństwo (Rdz 6:4). Nie wiadomo jak bardzo wyróżniali się wzrostem i jak wielu ich żyło, ale w obliczu faktów naukowych nie da się zanegować ich istnienia.”
Jeśli to nie jest wyciąganie daleko idących wniosków, to co tym jest?
“Dotyczy to (…) neandertalczyków, którzy mieli nieco inne proporcje niektórych części ciała (co ciekawe w odwrotnym kierunku niż zakłada ewolucjonizm).”
Napisz mi, maćku, o jakich założeniach ewolucjonizmu piszesz?
Bardzo proszę, odpowiedz mi, dlaczego wypowiadasz się na temat ewolucji? Przecież Ty jej nie rozumiesz.
@ El Commediante
1. Co do wyciągania wniosków: Nie wyciągam wniosków co do istnienia nefilimów lub innych ras przedpotopowowych na podstawie trudnych do interpretacji szczątków kostnych, ale na podstawie pisemnej relacji historycznej z Księgi Rodzaju. Żadne z odkryć naukowych nie zanegowało tego zapisu.
2. Co do rozumienia ewolucji i prawa wypowiadania się na jej temat: W najprostszym rozumieniu ewolucjonizm zakłada, że ludzie wyewoluowali z małp, a szczątki tzw. “małpoludów” czy “ludzi kopalnych” są ogniwami pośrednimi pomiędzy małpami a ludźmi. Takie założenie przyjęła nauka po uznaniu teorii Darwina i tego uczono mnie przez 12 lat w szkole podstawowej i średniej. Oczywiście w obliczu oczywistych odkryć na przestrzeni ostatnich 150 lat nie da się dłużej utrzymać na poziomie akademickim tego prymitywnego założenia, więc powstało wiele pobocznych teorii. Z tym, że w tym momencie trzeba sobie zadać pytanie, czy istnieją jakiekolwiek dowody na pochodzenie człowieka w linii prostej od małp drogą doboru naturalnego, skoro ewolucja miałaby skakać w tył i do przodu. Moim zdaniem taka ewolucja nigdy nie miała miejsca, a zaistniała ona li tylko w umysłach ludzi. Dlatego, tak jak w wypadku wszystkich systemów filozoficznych, rzecz nie w tym, czy rozumiem, czy nie rozumiem ewolucjonizmu, ale czy jest on prawdziwy czy nie.
bzdury wygadujecie i wypisujecie!!!jak konopnicka o krasnoludkach…..odporni na wiedze tepoglowi kreacjonisci..tak bym was nazwal…
i tak nie wypuscicie mojego poprzedniego posta, boscie przeciez towarzystwo wzajemnej adoracji, zupelnie jak muzulmanscy terrorysci lub swiadkowie jehowy…a co nie jest tak?
I jak zwykle kreacjoniści mało pisza o kreacjonizmie, za to bardzo wiele mają do powiedzenia o ewolucji. I to oczywiscie, jak zawsze, fałszywie.
Neandertalczycy (i inne nieludzkie gatunki homininów) nie mogły być nietypowymi osobnikami człowieka, bo rozkład ich cech (głównie cech szkieletu, ale w przypadku neandertalczyka mamy tez i DNA) nie jest tożsamy z rozkładem cech człowieka , nawet jezeli niektóre cechy np neandertalczyków mogą występować i u ludzi.
Gdybyśmy zebrali do kupy losowo dobrane szkielety (albo i DNA) powiedzmy 30 ludzi i 30 neandertalczyków i zrobili analizę statystyczną poszczególnych ich cech, to otrzymalibyśmy nie rozkład normalny (Gaussa) jak mozna by się spodziewać dla jednego gatunku, ale rozkład dwumodalny, z dwoma maksimami rozsuniętymi wzgledem siebie
Jest to dowód na to, że badane szczątki przynależą do dwóch róznych gatunków, a nie do jednego i po tym się właśnie przynaleznośc gatunkową poznaje.
Ale kreacjonisci nie zaprzątają sobie głowy takimi duperelami. Oni wierzą w swoich guru i to im wystarczy
1. Wydaje się, że nie zrozumiałeś przesłania tego artykułu.
2. Co do utożsamiania mnie z “kreacjonizmem” odpowiedziałem ci tutaj i bardzo proszę, żebyś to uwzględnił.
3. Ostatnie zdanie przekracza nie tylko granice dobrego smaku, ale zupełnie mnie i tego bloga nie dotyczy. Ja nie mam żadnego guru.
1. Wręcz przeciwnie. Zrozumiałem bardzo dobrze. Przesłanie brzmi
“Znajdowane przez paleontologów szczątki homininów zaliczane do odrębnych od człowieka wspólczesnego gatunków nie mogą być szczątkami takich gatunków, ponieważ należą do nietypowych (b wysokich, b. niskich, chorych, etc) ludzi współczesnych”
Oczywiście jest to bzdura, jak już napisalem. Szczątki te, nawet neandertalczyka – najbardziej podobnego do nas gatunku, nie są jednakowóż szczątkami ludzi, co można łatwo dowieść za pomocą metody wyżej przeze mnie opisanej.
A dlaczego tak szybko to zrozumiałem?
Bo ta myśl (?) jest często powtarzana przez przeróżnych kreacjonistycznych (pkt 2), guru (pkt 3), z których każdy powtarza bezmyślnie po poprzednikach. I Maciej nie jest tu żadnym wyjątkiem.
Piszesz:
“Gdybyśmy zebrali do kupy losowo dobrane szkielety (albo i DNA) powiedzmy 30 ludzi i 30 neandertalczyków…”
Ale jakich ludzi? Neandertalczycy to nie ludzie? Toż to novum jakieś. Homo neanderthalensis lub Homo sapiens neanderthalensis, więc albo gatunek, albo podgatunek człowieka (Homo). Taksony to rzecz umowna, czy nazwiemy człowieka rodzajem, czy gatunkiem, to dowody wskazują, że ludzie się bardzo różnią w obrębie swojego rodzaju.
Tak więc pewnie chcesz porównać wymarłą rasę przedpotopową z pochodzącymi od Noego ludźmi popotopowymi. I stąd te różnice.
“Tak więc pewnie chcesz porównać wymarłą rasę przedpotopową z pochodzącymi od Noego ludźmi popotopowymi. I stąd te różnice.”
Ale skoro taksony to rzecz umowna, to dlaczego rasy, a nie gatunki?
Jakbym tego nie czytał, to wychodzi mi na to, że sądzisz, że obecni ludzie wyewoluowali z tych przedpotopowych.
A znasz to:
“What’s in a name? that which we call a rose
By any other name would smell as sweet”
Bardzo proszę, nie wciągaj mnie w głupie dyskusje o słowach, bo mija się to zupełnie z tematem postu.