Światowe agencje informacyjne podały właśnie elektryzującą wiadomość. Zespół poszukiwaczy z Chin i Turcji oświadczył w poniedziałek (26.04), że odnalazł na górze Ararat drewnianą konstrukcję, która może być pozostałością arki Noego! Odkrywcy określili prawdopodobieństwo na 99,9%, a agencja AFP zamieściła zdjęcia z wnętrza budowli.
Odnaleźliśmy szczątki Arki Noego na zboczach Araratu — twierdzi turecko-chiński zespół badaczy
Drewniane fragmenty, mające niegdyś stanowić wnętrze arki zbadano metodą radiowęglową. Mają — twierdzą badacze — 4800 lat. Ułożenie belek w miejscu znaleziska sugeruje, że stanowiły część przegród. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej poszukiwacze arki pokazali m.in. kawałki drewna i sznur, który — ich zdaniem — służył do pętania zwierząt.- Nie mamy stuprocentowej pewności że to Arka Noego, ale sądzimy, że tak jest na 99,9 procent — mówi Yeung Wing-cheung, filmowiec z Hongkongu towarzyszący 15-osobowej ekipie prowadzącej poszukiwania w Turcji. Zespół nie chciał zdradzić dokładnego miejsca znaleziska. Ma to być gdzieś na zboczach Araratu, na wysokości ok. 3500 metrów.
Według „South China Morning Post” wyprawa jest wspólnym przedsięwzięciem Media Evangelism (chrześcijańska grupa z Hongkongu), tureckiego rządu oraz Noah’s Ark Ministries International. Ta ostatnia grupa powstała w 2003 roku w Hongkongu i wielokrotnie podejmowała próby odszukania pozostałości Arki na górze Ararat. Wyprawy organizowano w latach 2003, 2004 i 2007. W 2007 roku pojawiły się pierwszy raz informacje o odkryciu przez Chińczyków nietypowych pozostałości drewnianej konstrukcji. Datowane metodą radiowęglową resztki prawdopodobnie zostały znalezione właśnie wtedy.
Archeolodzy ewangeliczni wykluczyli, że znalezione na Araracie drewno może pochodzić z ludzkich osad. Żadnych osiedli na tej wysokości nie ma w okolicy — twierdzi Yeung.
źródło: Rzeczpospolita
Poszukiwacz arki z Danii, Gerrit Aalten, którego organizację poproszono o ocenę znaleziska uważa, że tym razem coś musi być na rzeczy. – Pierwszy raz w historii poszukiwania Arki znalezisko jest bardzo dobrze opisane i udokumentowane. Jest duża ilość twardych dowodów na to, że konstrukcja znaleziona na Górze Ararat we wschodniej Turcji jest legendarną Arką Noego – podkreślił.
żródło: tvn24
zob. też Onet, Wprost, Fox News, Yahoo News, Daily Mail.
Arka Noego na pewno istniała. Jej historyczność potwierdza nie tylko dokładne, wręcz techniczne sprawozdanie zawarte w Księdze Rodzaju, ale też liczne wzmianki w innych księgach biblijnych, świadectwo ewangelistów, apostołów Pawła, Piotra i przede wszystkim samego Jezusa. Poza tym pamięć o niej przetrwała w licznych legendach i mitach opowiadanych z pokolenia na pokolenie od starożytnej Mezopotamii po Syberię, Chiny, prekolumbijską Amerykę i Oceanię.
Drewniana arka, a właściwie prostopadłościenna skrzynia o długości ponad 130 metrów i przekroju 22 na 13 metrów miała olbrzymie znaczenie w dziejach świata. Według Biblii, patriarcha Noe i jego rodzina przetrwali ogólnoświatowy Potop, który nawiedził ziemię w latach 2370-2369 p.n.e. dzięki temu, że zbudowali arkę i weszli do niej na siedem dni przed początkiem katastrofy. Do arki zabrano również przedstawicieli wszystkich “rodzajów” zwierząt lądowych i ptaków. Dowody z dziedziny geologii i paleontologii potwierdzają prawdziwość relacji biblijnej.

Księga Rodzaju krótko informuje, że arka Noego “spoczęła na górach Ararat” (Rodz. 8:4). Jest to jedyna wzmianka w Biblii o jej lokalizacji.
Powszechnie do regionu Ararat zalicza się górę o nazwie Wielki Ararat, położona we wschodniej Turcji, blisko granicy z Armenią i Iranem. Jest to wygasły (od 1840 roku) wulkan, którego najwyższy szczyt wznosi się na wysokość 5165 m. n.p.m. i przez okrągły rok jest pokryty śniegiem i lodem. Wielu właśnie tam poszukiwało pozostałości arki Noego. Eksplorację jednak utrudniały nie tylko wysokość i trudne warunki klimatyczne, ale też niespokojna sytuacja polityczna. Poza tym brano pod uwagę szersze okolice Araratu, co być może usprawiedliwia użycie w Księdze Rodzaju liczby mnogiej (“góry Ararat”) oraz fakt, że we wczesnej starożytności na Wyżynie Armeńskiej istniało rozległe państwo Ararat (Urartu) znane ze starożytnych inskrypcji.

Jednakże Biblia nie precyzuje dokładnie, w którym miejscu tego regionu wylądowała arka. Trudno oczywiście przypuszczać, by wylądowała na samym najwyższym, oblodzonym szczycie Araratu, ponieważ Noe z rodziną jeszcze przez kilka miesięcy mieszkali w niej (Rodzaju 8:4-18). Stamtąd zaczęli zasiedlanie ziemi po Potopie i stamtąd sprowadzali zwierzęta. Być może arka osiadła gdzieś w miejscu dostępnym, ale wciąż wystarczająco wysoko, by mówić o “górach”. Możliwe oczywiście jest też, że arka pozostała w górach, a dopiero potem zbocza Araratu pokryły się śniegiem, skutecznie ją przykrywając (aż do wczoraj?). Z drugiej strony drewniana konstrukcja już dawno mogła ulec rozkładowi lub zostać rozebrana (w całości lub częściowo) przez pierwszych popotopowych osadników, którzy potrzebowali drewna na budowę domów.
Niezależnie od tych realistycznych scenariuszy, już od starożytności pojawiają się wzmianki o osobach, które twierdziły, że widziały arkę Noego. Żydowski historyk Józef Flawiusz w swoim dziele Dawne dzieje Izraela (z roku 93/94 n.e.) wspomina, że “arka osiadła na szczycie jakiejś góry w Armenii” oraz, że “owo miejsce Armeńczycy nazywają ‘miejscem lądowania’ i jeszcze dziś pokazują tam szczątki arki ocalałej z potopu”. Następnie powołuje się na dostępne mu dzieła historyków antycznych: Berosossa, bablilońskiego kronikarza z III wieku p.n.e. oraz Hieronima Egipcjanina, Mnazeasza, Mikołaja z Damaszku i innych. Pisarze ci powierdzają, że niektórzy widzieli arkę oraz posiadali kawałki drewna, które z niej pochodziły. Podobne fakty potwierdził XIII-wieczny podróżnik Marco Polo w swoim Opisaniu świata. Według niego w pogodne dni można było dostrzec na Araracie resztki potężnego statku, który z kształtu przypominał budynek.
Z czasów nowożytnych znanych jest wiele relacji osób, które albo widziały arkę, albo nawet do niej dotarły. Do najciekawszych należą opowieść Ormianina imieniem Hagopian, który na poczatku XX wieku jako chłopiec chodził po arce ze swoim wujem, opowieść Eda Daviesa, amerykańskiego żołnierza, którego w 1943 roku Kurdowie zaprowadzili do wnętrza arki oraz relacja Fernanda Navarry, francuskiego przedsiębiorcy, który w latach 50-tych miał rzekomo znaleźć starożytne drewno. Prócz tego wskazuje się na zdjęcia lotnicze i satelitarne oraz inne poszlaki wskazujące, że arka spoczywa na zboczach Araratu (gardziel Ahora). Pomimo pewnych sprzeczności oraz pojawieniu się wielu pseudoposzukiwaczy, przynajmniej część tych relacji trzeba traktować poważnie.


W ostatnich latach podejmowano bardzo wiele ekspedycji mających na celu odnalezienie szczątków arki Noego. Jej rzeczywiste odkrycie byłoby sensacją nieporównywalną z czymkolwiek innym. Do tej pory żadna z wypraw nie zakończyła się pełnym sukcesem. Czy chińsko-turecki zespół archeologów naprawdę odkrył wczoraj arkę Noego? Na razie trudno powiedzieć, lecz w kontekście wcześniejszych, nienaukowych relacji, nie wydaje się to nieprawdopodobne. Na szczęście Księga Rodzaju podaje dokładne wymiary arki, więc z identyfikacją – pozytywną lub negatywną – nie powinno być większych kłopotów.
I jeszcze jedno. Biblia uczy, że prawdziwa wiara nie opiera się na widzeniu, nie potrzebuje materialnych dowodów (2 Kor. 5:7). Choć niektórzy ateiści i inni sceptycy deklarują, że uwierzyliby w prawdziwość Biblii, gdyby dano im jakieś namacalne dowody, w rzeczywistości nie chcą rozważyć już dostępnych mnóstwa dowodów. Przypuszczalnie odkrycie arki Noego również nie zmieni materialistycznego nastawienia większości naukowców. Chrześcijanie również nie potrzebują jakichś artefaktów do wzmacniania swego przekonania, że Biblia mówi prawdę np. o Potopie czy stworzeniu. Niemniej każde kolejne odkrycie archeologiczne pomaga im wzbogacić swoją wiedzę na temat wydarzeń, które przecież nie są li tylko zwykłą historią.
Zapraszam również do zapoznania się:
- film “Niezwykłe odkrycie arki Noego”, który dokładnie omawia najważniejsze relacje naocznych świadków
- film “Poszukiwania arki Noego”, nieco bardziej sceptyczny, prod. History Channel
- artykuł biblistyczny “Czy arka Noego wszystko zmieściła”
- fizyczne aspekty Potopu omawia po polsku książka Leszka S. Pasiuda
- inne artykuły z kategorii “Potop”
Tutaj, na stronie odkrywców dużo więcej zdjęć i kilka filmików z wyprawy.
Tutaj filmik z wnętrza. Wyraźnie widać drewnianą strukturę:
Edycja 12.11.2010:
Kontynuacja tematu znajduje się tutaj: Co nowego w sprawie odkrycia na górze Ararat?






No, to wreszcie coś konkretnego! Czekamy na weryfikację obiektu przez niezależnych ekspertów i kolejne datowania (te które są teraz świetnie zgadzają się z Biblią). Wg części relacji Arka miała ulec pęknięciu i podzielić się na dwie części, więc nawet jeśli to faktycznie Arka, to nie wykluczone, że jeszcze drugi człon trzeba będzie znaleźć.
Ciekawe czy to arka… Jeśli tak, to to odkrycie zabije niezłego ćwieka ewolucjonistom…Ale do takich sensacji trzeba podchodzć z rezerwa, każdy szuka sensacji…poczekamy, zobaczymy.
nie wydaje mi się. Czemu? polecam ten wpis:
http://rambambashi.wordpress.com/2010/04/27/noahs-ark/
lub tu
http://livius.org/ap-ark/ararat/ararat.html
Proszę nie spamować anglojęzycznymi linkami.
Jeśli nie zgadzasz się z czymś, co napisałem, albo znasz jakieś nowe fakty, proszę, napisz po prostu komentarz.
Ciekaw jestem jak to się ma do tego odkrycia Arki w 1978 roku?
http://potop-exodus.w.interia.pl/potop/wyatt/arkanoego1.html
Ma się to tak, że oba te odkrycia razem nie mogą być prawdziwe.
Formacja skalna przypominająca łódź w Durupinar była już znana dużo wcześniej, zanim Ron Wyatt zasugerował, że to ślad po pozostałościach arki. Ale był to wątek zupełnie sprzeczny z wszystkimi wcześniejszymi relacjami o fragmentach drewna i samej budowli w okolicach gardzieli Ahora. Według mnie teoria Wyatta była bardzo wątpliwa (pisałem o tym tutaj, przy okazji prezentowania filmu omawiającego obie teorie), wręcz naciagana. Na przykład formacja w Durupinar ma kształt opływowy, a arka opisana w Biblii była zwykłą, drewnianą prostopadłościenną skrzynią, której zadaniem było tylko unosić się na powierzchni wód.
Natomiast ciekawe są odkrycia archeologiczne (np. inskrypcje) odkryte przez Wyatta w okolicach. Być może mają jakiś pośredni związek z arką i Noem (np. w starożytności pozostawili je ci, którzy pielgrzymowali do arki, jak to poświadcza już Herodot i Flawiusz). Ale mogą też mieć związek z pogańskim państwem Urartu.
Słusznie Maciek zauważyłeś że jesli ktoś nie chce uznac prawdziwości przekazów Biblijnych to żaden dowód go nie przekona.Ewolucjonisci czy ateiści idą w zaparte i bronią ewolucjonizmu nie mająć kompletnie żadnych dowodów na słuszność jej tezy.Tylko przypuszczenia, a i zapominają o definicji słowa teoria.Ogólnie rzecz biorąc świat zdominowany jest przeświadczeniem że Boga nie ma , bo tak jest wygodniej i nie trzeba sie specjalnie wysilać nad swoją osobowością.Uważam że nawet mając wiedzę nabytą w dziedzinie biologi,fizyki czy pokrewnych tematów,można pozostawać prymitywnym.
Co do ewolucjonizmu (uogólniając), to moim zdaniem da się go całkowicie połączyć z kreacjonizmem
trzeba tylko włączyć inne rozumowanie.
Podam taki przykład.
Zakładając, że i teoria Wielkiego Wybuchu i teoria stworzenia przez Boga są prawdziwe, można to wytłumaczyć tak: Bóg stworzył świat poprzez Wielki Wybuch, jednak tłumacząc to Mojżeszowi nie mógł mu powiedzieć “I wtedy zaszła reakcja chemiczna i cząsteczki wodoru połączyły się z cząsteczkami helu, w konsekwencji dając gwiazdy”, powiedział mu “stała się światłość” – mam na myśli, po prostu to że treści zapisane przez Mojżesza zgadzają pokrywają się z tezami naukowców, jednak pisane są przez starożytnego pasterza nie mającego przecież pojęcia o dzisiejszej nauce. Bóg po prostu dostosował opis stworzenia do rozumowania tamtejszych ludzi. Potem to przekazywano z pokolenia na pokolenie i powstała Biblia. A dziś naukowcy doszli do tego wszystkiego poprzez naukę (a nie tak jak kiedyś poprzez Boga) i krzyczą, że Biblia nie ma racji. A ona przecież jest językiem symboli i dosłownie także nie należy jej traktować a tak to przecież robią ewolucjoniści….
To taka mała dygresja od tematu, pozdrawiam!
Słowem, ewolucjonizm teistyczny, czy tak? Ma słabe strony jak koto-pies.
Pociąga za sobą konieczność wszczepienia duszy człowieczej w ogniwo nr jeden. A z założenia ewolucjonistów było to ogniwo tak niewiele różniące się od poprzedniego i następnego, że trudne do odróżnienia. Chyba, że jednak przyjmiemy teorię nieciągłych stanów równowagi, tylko czym ona różni się od kreacjonizmu?
Poza tym ta mieszanka implikuje konieczność dewolucji Mojżesza i jego wyznawców. Hindusi wierzyli, że Świat powstaje cyklicznie jako wydech Brahmy (taka poszerzona teoria Wielkiego Wybuchu). Panteiści wierzyli, że ludzie pochodzą od zwierząt, czyli w ewolucję. Dlaczego Mojżesz miałby być bardziej tępy niż poganie i Bóg nie mógł mu powiedzieć prawdy, którą znały wszystkie narody dookoła? Czy Ojciec Prawdy musiał kłamać? Źródło Rozumu nie mogło oświecić?… Ot taki kosmiczny Koto-Pies Tatuś!
Świetnie by było, gdyby odnaleziono Arkę Noego, ale zalecałbym ostrożność. Niekiedy różni oszuści szukają sławy i robią dużo szumu przy rozmaitych odkryciach.
Taki pośpiech z definitywnymi wnioskami przypomina mi sytuację z “odkryciami” ewolucjonistów – najpierw robi się dużo wrzawy, a potem okazuje się, że kolejne “odkrycie” ewolucjonistów to kolejna wielka lipa.
Zgadzam się z Tobą, trzeba być ostrożnym w sprawie takich “odkryć” Wiadomo, że “coś” znaleźli, ale żeby stwierdzić na 100% co to jest trzeba trochę czasu.
Zaraz, zaraz, a cóż to za news? We wczesnych latach 90-tych wypożyczyliśmy kasetę z filmem z takiej serii o tajemnicach, nie pamiętam teraz jej tytułu, i tam badacze dowodzili (na podstawie relacji chyba wszystkich tych osób wymienionych w tekście), że na górze Ararat najprawdopodobniej spoczywa arka. Problem był z tym, że nie można było wysłać tam ekspedycji, bo politycznie i społecznie było tam bardzo niespokojnie. Co się odwlecze, to nie uciecze i jak widać w końcu się doczekaliśmy.
Z inne beczki – polecam ci tekst http://pracownia4.wordpress.com/2010/04/27/mercedesy-na-placu-czerwonym/#more-2376 na którego końcu jest opisane dwadzieścia pięć sposobów jak (profesjonalnie) trollować na forach dyskusyjnych, żeby ukryć prawdę. Każdy, kto prowadzi blog na kontrowersyjne tematy powinien ten tekst znać na pamięć i dzięki niemu rozpoznawać oraz rozbrajać cwaniaków, którzy zajmują się dezinformacją.
Tak, ten film znajdziesz tutaj.
A Jednak jest to news
Pamiętam ten film. Bardzo wiele osób się nim podniecało. W Strażnicy napisano, że Navarra znalazł drewno mające około 5000 lat. Ale niestety film ten okazał się w najbardziej kluczowych twierdzeniach fałszywką, a o ile mnie pamięć nie myli tzw. “Anomalia Ararat” również nie była z drewna, jak twierdzono, a drewno Navarry nie miało więcej jak kilkaset lat. Przez te naście lat dowiedziałem się również, że góry Ararat to całe pasmo a nie tylko te dwie pokazywane na zdjęciach (to z innych filmów, więc jest to informacja niesprawdzona).
Cięższym argumentem, który dość mocno blokuje mój entuzjazm jest dość spore w moim odczuciu prawdopodobieństwo, że liczy podane w Genesis są maja nie tyle wartość cyfrową ale gematryczną, co pozwoliłoby traktować całe opowiadanie jako alegorię lub legendaryzację.
Zastanawiam się również, czy w ogóle istnieje możliwość potwierdzenia tego odkrycia przez “niezależnych” ekspertów. Jakim cudem można być w tym świecie niezależnym? Gdyby się okazało, ze Potop o jakim mowa w Piśmie literalnie odczytanym miał miejsce, pewne miały by nie tylko kręgi ateistyczno-globalistyczne, ewolucjoniści ale również Kościół katolicki.
Na koniec zastanawiam się, czy to nie jest kolejny numer w rodzaju ossarium Jezusa…
Ważne, by zachować umiar, gdyż często spragniony umysł widzi oazę na pustyni. Gdy tylko się zbliży… fatamorgana znika.
Wiara w Boga, jak i wiara w jego nieistnienie, nie posługują się dowodami, ale czymś, co można określić agregowaniem argumentów na rzecz wyznawanej tezy.
Rzeczywistość religijna, historia judaizmu i później chrześcijaństwa mówią o faktach. Zwolennicy istnienia Boga tylko inaczej interpretują fakty, choć przegięcia występują po obydwu stronach sporu o to czy Bóg istnieje. Swego czasu materialiści starali się wykazać, że Jezus nie istniał, ale był wytworem chytrych twórców chrześcijaństwa i podawany jako opium ludu, by zawładnąć umysłami i sercem maluczkich. Z drugiej strony jednak wydaje się bliska prawdy teza Renana, że Jezus ten, kory istniał (historyczny) był inny niż Jezus wiary, ale… to już kwestia na inny rodzaj dyskusji niż powyższy.
Pozdrawiam Maćku Ciebie i Twoich gości.
Tak jak napisał lukasz trzeba zachować umiar i poczekać na konkretne fakty.Jesli jednak spojrzymy na “odkrycia’ Arki w ubiegłych latach, to tamte wskazywały na statek leżący praktycznie na powierzchni górskich stoków Araratu,co dla mnie osobiście było mało przekonywujące.
Aktualne znalezisko ma troszkę inny wymiar,BARDZIEJ REALNY ze względu na okres 4800 lat od wydarzeń.Elementy drewniane sa głeboko pod lodem , w dobrym stanie ze względu na temperaturę.Co o tym sądzicie?
Tamte odkrycia nie muszą być czymś innym niż to. Po prostu pierwszy raz udało się komuś wrócić w to samo miejsce, lepiej przygotowanym do zbadania arki. Poprzednie relacje były nieweryfikowalne, były przypadkowymi spotkaniami, których nie udało się powtórzyć i ustalić dokładnej lokalizacji spotkania.
To tak jak z odkryciem Ameryki. Dziś wiadomo, że przed Kolumbem niektórzy Europejczycy stawali na lądzie amerykańskim. Ale żadne takie spotkanie nie było “odkryciem” w takim sensie, w jakim dziś określamy wyczyn Kolumba z 1492 roku, otwarciem drogi do eksploracji.
Pomijając już te wcześniejsze, starożytne wzmianki o arce na Araracie, co najmniej od 1829 roku (Niemiec dr Friedrich Parrot) jest sporo ralacji albo że ktoś miał kawałek drewna (robiono z nich jakieś relikwie itp), albo rzadziej, że ktoś był widział i dotykał, a czasami nawet wchodził. Badacze są też zgodni co do tego, że mieszkający tam Ormianie mówili o obecności arki lub znajdowaniu jej szczątków na Araracie jako o czymś dla nich oczywistym (tych Ormian wyrżnęli Turcy podczas I wojny światowej). Potem takie same relacje krążyły wśród Kurdów, którzy też nie żyją z władzami tureckimi w pokoju. Ale oczywiście tych relacji nie można było potwierdzić.
Tak więc przez “odkrycie” mamy na myśli dotarcie do artefaktu przez Europejczyków/Amerykanów i zdobycie jakichś dowodów, które miałyby przekonać sceptycznie nastawionych uczonych zachodnich.
Poza tym ekspedycja, która gdzieś pośród śniegów natknie się na wystającą arkę, będzie musiała tam powrócić, nagrać zdjęcia, bardzo dokładnie (za pomoca GPS) namierzyć, żeby dać możliwość bezstronnego dotarcia tam innym ekipom. Tak więc w tym sensie dopiero teraz odkryto arkę (prawdopodobnie), bo uczonym pierwszy raz udało się powrócić w następnym sezonie. I tyle. Pamiętajmy, że mówimy o olbrzymim masywie górskim (dwa razy wyższy niż Tatry), pokrytym przez okrągły rok lodowcem, który topi się czasem nieregularnie i nieprzewidywalnie, jest to zamknięty teren zmilitaryzowany, gdzie trzeba współpracować z miejscowymi władzami, mieć odpowiednie pozwolenia (dlatego nonsensem nazwałbym pojawiające się już teorie, że to Kurdowie przenieśli tam drewno, żeby przyciągnąć turystów), no i z tego co czytałem koszt takiej jednej wyprawy to 100 tys. dolarów, więc nie jest to takie proste.
Oczywiście trzeba poczekać na zbadanie tego miejsca przez inne ekipy.
Jeśli to prawda to trzeba ją chronić bo katolicy zaraz tam zrobią Bazylike albo Sanktuarium
Niedostępność Araratu to mit. 14 dniowa wycieczka na Ararat, wylot z Warszawy, około 1000 euro
Tymczasem jeśli wyjdziemy na chwile poza nadzieje, domniemania i święte księgi, a porozmawiać o faktach, to tak naprawdę nie mamy niczego, w każdym razie nic coby wyszło poza inne odkrycia Arek jakich w XX wieku mieliśmy kilkanaście. Mógłbym zaklinować tu swój artykuł o historii “odkryć” łajby Noego ale mi nie wypada
Wikipedia powiada:
Podobnie mówią strony turystyczne. Nie można sobie zatem tam szukać samemu, tylko grzecznie iść za przewodnikiem, podobnie jak półwyspie Synaj. A już tym bardziej mało możliwe jest zbudowanie przez Kurdów w lodowcu olbrzymiej drewanianej konstrukcji z przyniesionego tam pokątnie starożytnego drewna, jak głoszą niektóre teorie spiskowe.
A i tym razem to chyba coś więcej niż “nadzieje, domniemania i święte księgi”. Ale oczywiście nie można niczego wykluczyć, więc dziękuję Michale za Twój wpis.
W żadnym miejscu na cywilizowanej mapie świata nie można “szukać samemu”
Choćbyśmy byli właścicielami takich Tatr czy Ararat, to nawet wtedy trzeba mieć pozwolenie. Zwracam jedynie uwagę na ten pokutujący argument, iż Arki nie odkryto bo dookoła góry rozstawiono zasieki, a tak w ogóle to całe przedsięwzięcia to wydatek jakiś 100 tysięcy dolców. Nie jest to wcale więcej, niżbyśmy organizowali tą wyprawę gdziekolwiek indziej, więc nie mydlmy ludziom oczu. Prawda jest taka że w drugiej połowie XX wieku, przez tą górę przetoczyło się setki jeśli nie tysiące, mniej lub bardziej amatorskich wyprawa szukających Arki. Szczerze mówiąc, chciałbym aby te najnowsze doniesienia okazały się prawdą, byłoby to archeologiczne odkrycie wszech-czasów, coś doprawdy niesamowitego. Na razie zarówno sposób przekazania tej informacji do opinii publicznej, postacie “odkrywców”, jak i kontekst innych odkryć Arki nie wróżą nic dobrego. Czas pokaże, mam nadziej że jeszcze do tego wrócisz.
Ciekawy komentarz:
Źródło: Chrzescijanin24.pl za: ChristianTelegraph.com
Tak to już bywa że każdy poszukiwacz i naukowiec będzie próbował obalać wartość znaleziska (jesli to oryginał) z pobudek czysto ludzkich-zazdrości.
Wartości historyczno-geologicznej przecenić się nie da.Stawia na głowie wszelkie świeckie rachuby dotyczące pochodzenia człowieka.I dla ewolucjonistów to tzw. gwózdz do trumny.Jestem pewien , przyjmując że odnaleziony szkielet to Arka Noego, znajdą się siły które będa chciały wszystkiemu zaprzeczyć lub zdeprecjonowac wartość znaleziska.Rolą tych którzy swoje zycie opierają na słowach Bibli jest pokazywanie ,tłumaczenie jak wążna dla ludzi jest opisana historia potopu i jakie niesie ze sobą przesłanie.
Jeżeli znajdą tam coś w stylu ,,kojców i klatek” dla zwierząt to już nie ma wymówki że to nie jest Arka Noego.
Jesli tak….to chyba mało kto zdaje sobie sprawę z wagi tego odkrycie.Dotychczasowe odkrycia będą niczym w porównaniu z tym faktem.
To niesłychane, że datowanie radiowęglowe jest wykorzystywane do demagogi kreacjonistycznej, tej samej która uznaje, że świat ma 10 000 lat. A co to jest “kreacjonistycznych organizacji naukowych” jakiś oksymoron.
Szkoda, że nie jest częściej wykorzystywane do demagogi ewolucjonistycznej, bo wiele skamieniałości, które nie powinny “świecić” świeci na C14.
A swoją drogą wiesz, że C14 pozwoliło określić czas powstania Morza Czarnego na około 5400 pne i czas jego tworzenia na kilka tygodni? Dwa dni temu przeczytałem, że jeszcze szybciej powstało Morze Śródziemne. To brzmi jak kreacjonistyczna demagogia, nieprawdaż?
Możesz podać źródło?
Powołując sie na nauke o ewolucji powinieneś wiedzieć że to tylko teoria.Jak sama definicja wskazuje tylko przypuszczenie,lub założenie.W temacie ewolucji i jej “naukowości” a raczej pobożnych życzeń autorów,naginania faktów oraz oszustw,których raz po raz dopuszczają sie ewolucjoniści,powodowani chęcią sławy, zysku i większych dotacji.Skoro ktoś wierzy że pochodzi od małpy to jego sprawa,całkowicie prywatna.Na szczęście płytkość takiego myślenia nie wpływa na fakt, że jesteśmy cudownie stworzeni.Nauka o ewolucji to czysta fantasy.Z elementami komediowymi.
witam, ewolucja nie mówi tylko o człowieku…ale o wszystkich żywych stworzeniach, a sam człowiek pochodzi od zwierzat małpokształtnych – przodków małp – przodków ssaków – (pomińmy inne etapy) -pierwszych komórek – materii organicznej – a także pierwiastków tworzonych we wnetrzach gwiazd
zwierzęta mogą ewoluować a człowiek nie????
Sprawdź raz jeszcze co kryje się pod hasłem “teoria”, bo czerpiesz z potocznego zrozumienia słowa teoria. Czyli według ciebie ziemia jest płaska? To według ciebie, kobieta jest żebra Adama? To dopiero czysta fantazja. I widzisz, nie pochodzimy od małpy, tutaj twoja wiedza o ewolucji kuleje. Płytkością myślenia objawia się dopiero w twojej wypowiedzi używasz słów, ale nie rozumiesz ich znaczenia, jest też nauka zwana semantyką zajmuje się znaczeniem, ale skoro jesteś odporny naukowo, to nic dziwnego, że nie wyjdziesz poza swoją śmieszną wizje świata i go nie zrozumiesz. Pisząc o datowaniu węglowym kreacjoniści korzystają z nauki zwanej chemią, która pewnie też jest poza twoim zasięgiem. I Rozumiem, że masz swoją wizję świata. Problem jest tym, że całym tym kreacjonistycznym bełkotem nie da się dyskutować. Polecam wszystkim kreacjonistom powtórzyć podstawówkę tak solidnie, szczególnie biologię, chemię i fizykę, oczywiście dla zwiększenia aparatu opisowego zacznijcie studiować i matematykę, ale to już będzie za duży poziom abstrakcji. Pewnie to było do tej pory za trudne skoro macie tylko jedną odpowiedź…
Dziękuję za tę wypowiedź, choć bardzo emocjonalną i nacechowaną uprzedzeniem. Nie tego oczekujemy od nauki, prawda? Proponuję zapoznanie się z poprzednimi wpisami, gdzie znajdziesz odpowiedzi na swoje zarzuty. Kwestię datowania radiowęglowego poruszałem tutaj.
Rozumiem, że tworzysz tutaj własną wizję świata przepuszczoną przez pryzmat biblij i jakiegoś cudownego twórcy. Zajmujesz się kwestionowaniem wszystkiego co naukowe na tej bazie. Oprócz węgla 14C, jest potas-40 który półokres rozkładu wynosi 1,26 miliarda lat (metoda potasowo-argonowa K-Ar), jest wiele innych niestabilnych izotopów pierwiastków takich jak: glin-26 półokres rozkładu to 740 000 lat, jod-129 półokres rozkładu 17 000 000 lat, a np rubid-87 ma półokres rozpadu 49 000 000 000. Co do uprzedzeń, tzw. chronologia biblijna nie jest żadnym sposobem naukowym na określenia wieku ziemi, nadaje się co najwyżej do niezwykle krótkiego okresu. Rozumiem, że na potrzeby swojej wizji świata widzisz to jak widzisz nie mówię, że nie możesz tak myśleć, ale to nie ma nic wspólnego z nauką, a próbujesz ją ośmieszać w dodatku argumentami z innej beczki, które nie przystają do tego. Niestety twój tekst nie odpowiada na nic jest napisany w sposób który podtrzymuje przyjęty przez ciebie dogmat o stworzeniu.
Nie dyskutuję tutaj na temat związany z pierwiastkami chemicznymi i ich okresowości rozpadu.Nie ten blog że sie tak wyrażę.Jesli już jednak podjąłes ten temat to powtórzę raz jeszcze.Nieistotne jest to czy miliard czy setki lat,potrzebne były do ukształtowania ziemi.Ważny jest fakt że cała nauka człowieka wynika z zalezności praw fizyki i chemicznych, biologii,których możemy być tylko miernymi naśladowcami,chociażby w dziele tworzenia technologii , itd.Za kazdym razem wzorujemy sie na tym co dostarcza nam natura.Kierując się tokiem rozumowania ewolucjonisty , wszystko co nas otacza jest ewolucją a nie produktem wytworzonym przez człowieka.Jesteśmy nieudolnymi kopistami tego co w naturze najlepsze i żaden jod-29 nie jest w stanie udowodnić że jest inaczej.Wręcz odwrotnie.Korzystamy z całej gamy pierwiastków dostarczonych nam przez Stwórcę.
Nie tworzę żadnej własnej wizji świata. Świat jest jakim go widać i można go takim zbadać. Gatunki nie ewoluują, życie nie powstaje z materii nieożywionej, informacja w genach nie powstaje sama z siebie, małpy są zwierzętami, a ludzie ludźmi.
Nigdzie na tej stronie nie “kwestionowałem wszystkiego, co naukowe”, nie podważam ani faktów, ani odkryć, ani praw naukowych. Natomiast kwestionowanie metod i wniosków jest, zawsze było i pewnie zawsze będzie podstawą postępu nauki.
Przykład: nie kwestionuję odkrycia szczątków autralopiteków, ardipiteków czy śladów stóp z Laetoli. To są fakty, a odkrycia dokonano metodami naukowymi, co nie znaczy, że wnioski naukowców są słuszne. Uważam, że nie są, bo naukowcy ci opierają się na błędnych założeniach. Tymczasem darwiniści szybko odrzucają część odkryć lub bez mrugnięcia okiem kwestionują ich autentyczność, jak to mamy w przypadku tego odkrycia na górze Ararat (już pojawiły się teorie spiskowe), czy znalezisk śladów bytności człowieka w warstwach datowanych na miliony lat (zjawisko filtracji odkryć archeologicznych opisała min. książka “Zakazana archeologia“). Naukowcy-darwiniści nie pozwalają, by odkrycia swobodnie kształtowały ich poglady na przeszłość, bo obstają przy swoich ewolucjonistycznych dogmatach i ateistycznej ideologii.
Natomiast jeśli uważasz, że “nauka” (cokolwiek przez to rozumiesz) kiedykolwiek zakwestionowała istnienie, inteligencję i inwencję twórczą “jakiegoś cudownego twórcy” oraz podważyła chronologię biblijną, to (bardzo mi przykro), ale bardzo się mylisz.
Oczywiście jak to zawsze czynię przy okazji dyskusji o metodzie argonowo-potasowej, proszę o wyjaśnienie (bo naprawdę nie wiem), w jaki sposób naukowcy doszli do wniosku, że rozpad połowiczny izotopu potasu 40K wynosi 1,25 miliarda lat? Jaką metodą można to zmierzyć? (Libby ustalając okres rozpadu węgla 14C opierał się na znaleziskach zabytków z Egiptu, które wydatowano metodami historycznymi). Proszę o odpowiedź.
Argument o “ośmieszaniu” pozostaw, proszę, dla innych stron i blogów. Bo co to za argument?
Nie pochodzimy od małpy, bo one istnieją do dzisiaj i jakoś są niedarwinowsko stabilne… A czy australopitek nie znaczy aby małpa afrykańska, Panie Nauka?
Szczególnie w bilogii , chemii, fizyce widać że ewolucja czy to zwierząt czy ludzi jest bajką dla dorosłych , choć uczy sie juz jej w szkole podstawowej.Nie ma sie co dziwic zatem takim wpisom powyżej.Co do mojej wizji kreacjonizmu , nie twierdzę że ziemia ma np. 10000 lat.Mozna wierzyć w stwarzanie niekoniecznie będąc kreacjonistą.Ale to juz zapewne przekroczy mozliwości zrozumienia tzw “NAUKOWCÓW EWOLUCJONISTÓW”.Opierając się zarówno na zdobyczach nauki jak i wizji stwarzania oba te elementy można połączyć w jedną całość.Próba ekwilibrystyki słownej w celu dyskredytowania osób,które bardziej logicznie podchodza do kwestii połączenia nauki i Boskiej ingerencji w dziele stwarzania,świadczą tylko o braku zrozumienia tego o czym się pisze w tym blogu.
Proszę odpowiedź na twoje pytanie:
http://157.158.96.98/c14new/download/pdf/Bezwzgledne_skale_czasu.pdf
Wystarczy chcieć wiedzieć i poszukać.
@nauka
To bardzo ciekawy i rzeczowy artykuł głównie o metodzie radiowęglowej i kilku innych, za wyjątkiem tej, o którą pytam, czyli potasowo-argonowej. Najwyraźniej instytut w Gliwicach się nią nie zajmuje (artykuł tylko wymienia metodę K/Ar w tabelce na str. 8 jako odpowiednią do badania skał wulkanicznych starszych niż 50 tys. lat). Dobrze, gdybyś czytał/-a, co linkujesz
Z tym, że nie pytam o samą metodę K/Ar, bo to dość jasne, ale o to, co pisałeś/-aś na temat izotopu 40K: Skąd naukowcy mają pewność, że rozpad połowiczny izotopu potasu 40K wynosi 1,25 miliarda lat? Jak to zmierzyli?
Przyznasz, że to istotna kwestia. Poruszałem ją na forach archeologicznych, ale nikt nie wiedział. Miliard lat z hakiem to jednak dość dużo.
Pewnie też słyszałeś/-aś, że ta metoda ma w archeologii bardzo rzadkie zastosowanie i że zdarzały się przypadki, gdy skałę dość młodą datowano tą metodą na miliony lat (geolog Steven A. Austin w 1992 roku wydatował tą metodą lawę z góry St. Helens i wyszło mu od 0,5 do 2,8 miliona lat, choć wiadomo, że erupcja lawy nastąpiła w 1980 i w 1986 roku!).
PS. Nauko, do umieszczenia komentarzy niezbędnym warunkiem jest podanie adresu e-maila. Za każdym razem wpisujesz zupełnie inny ciąg liter, jak się wydaje przypadkowy. Dlatego zanim opublikuję Twój następny komentarz, wyślę do Ciebie maila i poproszę o potwierdzenie, że jesteś jego autorem. Pozdrawiam.
Studiowałem na Politechnice 20 lat temu Technikę Eksploatacji Złóż. Mieliśmy oczywiście geologię. Prowadziła ją pewna doświadczona w terenie pani doktor. Poziom myślenia i argumenty za ewolucją, czy przeciwko katastrofizmowi miała takie, że ja bym się wstydził na jej miejscu (wszyscy z niej się śmiali po kątach). Nawet tak ścisła uczelnia, tak renomowana w tak pozornie ścisłym temacie jak ten, jest kolosem na glinianych nogach.
Czytam linkowane artykuły, pierwszy wzór wszystko wyjaśnia. Ale rozumiem że nie przyjmujesz tego że rozkład połowiczny niektórych izotopów jest aż tak długi. Oczywiście jest margines błędu, który jest brany pod uwagę. Może odwrócę kota ogonem, jakie mamy dowody na inteligenty projekt?
(Opublikuj jeśli chcesz.)
Nadal czekam na odpowiedź. Skąd te 1,25 mld lat, które wstawia się do tego wzoru w przypadku 40K?
Przypomnę też, że to Ty mnie zaatakowałeś/-aś tym argumentem, nie ja Ciebie. Popytaj, poszukaj, wystarczy chcieć. Ja poczekam, choć łamiesz zasady netykiety nadal wpisując fałszywe dane.
może zacznij pisać nowe podręczniki chemii skoro nie łapiesz o co w tym, chodzi widzę jednak że jesteś odporny na wiedzę, skoro ja wpisuje fałszywe dane to ty zaprzeczasz chemii i fizyce. Nie zaatakowałem ciebie ale fałszywy poglądy które rozpowszechniasz pod nazwą prawdziwej prawdy.
Jeszcze raz napiszę przykłady promieniotwórczych pierwiastków:
węgiel-14 T1/2 = 5730 lat
glin-26 T1/2 = 740 000 lat
jod-129 T1/2 = 17 000 000 lat
Twój uparcie powtarzany przykład:
potas-40 T1/2 = 1 260 000 000 lat
a jeszcze dłuższy czas ma np:
tor-232 T1/2 = 14 000 000 000 lat
ren-187 T1/2 = 41 600 000 000 lat
A to może w końcu ci wyjaśni te liczby czyli półokres rozpadu:
http://www.wtc.wat.edu.pl/dydaktyka/fizyka-wykRogalski/Wyklad18.pdf
I jeśli dalej uznajesz że wpisuje fałszywe dane, po prostu jesteś głupcem.
@nauka: Niezależnie od poglądów na ewolucję, nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Pytanie nie brzmiało “co oznaczają te liczby” tylko “skąd wziąłeś te liczby”. Po prostu wyjaśnij, w jaki sposób zmierzyłeś połowiczny czas rozpadu tych pierwiastków.
No i nie odpowiedział.
A wracając do sedna. Zastosowanie metody radiowęglowej do wydatowania obiektu znalezionego na Araracie na pewno jest ważnym argumentem, choć przecież nie rozstrzygającym. Mimo to może warto się nad nim zastanowić.
Macku, masz cierpliwosc, moje gratulacje, ze nie dajesz sie sprowokowac.
Nazywanie kogoś głupcem tylko dlatego , że zadaje pytania na które sie nie potrafi odpowiedzieć jest wspólną cechą wszystkich “naukowców” którym wali sie swiat na głowę.Zasypują ciągiem matematycznym i myslą a moze sobie odpuści….Tzw ścisłe umysły z klapkami na oczach.Ja bym to nazwał raczej umysłem ścisnietym. Od nadmiaru pustej wiedzy.
@nauka: No właśnie. Skąd ten “hak” 260 000 000 lat? i Skąd taka dokładność tzn. taki dokładny hak 260 000 000 lat. To mi przypomina pewną sytuację, gdy zapytałem pewną Panią ‘co czyta’. W odpowiedzi usłyszałem, że czyta książkę o. Pio o czyśćcu … mianowicie usłyszałem, że ‘ogień w czyśćcu jest 3 x gorętszy niż w piekle’. Od razu pomyślałem sobie ‘skąd taka dokładność?’ Ogień 3 razy gorętszy, niesamowita precyzja … ale skąd? Wdaje mi się, że właśnie o to pytał maciek.
@prawda
Ja tez sie nad tym zastanawiam. I malusienki apel do ewolucjonistow – blagam, nie denerwujcie sie tak jak ktos wierzy w Boga.
nie wierzę że odnaleziono Arkę Noego na górze ararat i że ona istnieje przerzyła wiele trzensień ziemi
tak że prawie cała jest obmrorzona lodem jak naukowcy mogli tam wejść
Czy są jakieś nowe wiadomości w tej kwestii??
Będę wdzięczny za linki.
Wszystkie informacje, w tym nowości, umieszczane są na bieżąco na oficjalnej stronie NAMI: http://www.noahsarksearch.net/eng/
Z tego co wiem, od tamtej pory nie było jeszcze żadnych nowych odkryć. Badacze za to udzielili wielu wywiadów, a właśnie teraz na dniach ma się odbywać jakaś konferencja we wschodniej Turcji. Na stronie odniesiono się też do “rewelacji” niejakiego Randalla Price’a, o których też u nas pisano, jakoby znaleziona arka była tam przeniesiona w 2008 przez Kurdów. Jak się okazuje Price nigdy nie był ani z tym zespołem, ani sam w miejscu odnalezienia arki.
Wszystko fajnie, ale tak lekko odbiegając od sedna wpisu. Pamiętam dobrych klika lat temu jak oglądałem program (nie chcę skłamać że na Discovery), ale już wtedy pokazywano właśnie Ararat. Nie było tam żadnej ekspedycji, gdyż rejon był w obszarze tamtejszych działań wojennych… Najwidoczniej wojna się skończyła.
Jednym z dobrych argumentów na to, iż potop miał miejsce zawiera powyższy artykuł, mianowicie słowa Jezusa Chrystusa: “Jakie bowiem były dni Noego, taka też będzie obecność Syna Człowieczego. Bo jacy byli w owych dniach przed potopem — jedli i pili, mężczyźni się żenili, a kobiety wydawano za mąż, aż do dnia, gdy Noe wszedł do arki, i nie zwrócili na nic uwagi, aż przyszedł potop i zmiótł ich wszystkich — tak będzie z obecnością Syna Człowieczego”.
Otóż Jezus Chrystus jest postacią historyczną, uważany jest za proroka nie tylko w religii chrześcijańskiej, ale też w innych. Wspominali o nim tacy historycy, jak: Józef Flawiusz w “Dawne dzieje Izraela”, Swetoniusz, który żył w latach 69-140 n.e. w biografii “Żywoty Cezarów”, Tacyt, także żyjący w I wieku. Oczywiście szczególną siłę Jezusa o potopie jego słowa wywierają na jego naśladowców. Pozostali bowiem traktują go bowiem jako postać historyczną. Godny uwagi jest przede wszystkim sam potop do którego nawiązał Jezus. Otóż zmiótł on wszystkich niegodziwców i tych, którzy nie byli zainteresowani słuchaniem słów Bożych, którego reprezentantem był Noe. Nie zwracali uwagi na jego słowa, dlatego musieli ponieść śmierć. Jezus powiedział, iż podobnie będzie w dobie obecnej. Dlatego potop jest znakomitym symbolem tego, co ma nadejść.
Na oficjalnej stronce odkrywców podano wiadomość że do końca tego roku mają nakręcić film ukazujący to czego jeszcze nie było.Zatem cały czas się coś dzieje.I dobrze.
Ci którzy uważają Pismo za skarbnicę mądrości , wiedzą że zawarty w niej przekaz o potopie jest prawdą.Odkrycie pozwoli ugruntowac naszą wiedze o tamtych czasach.Przeciwników i tak nic nie przekona, nawet gdyby usuneli kamienie i lód ze zbocza.Dalej będa “jedli i pili ” aż nadzejdzie zapowiedziany dzień,niczym złodziej…
UWAGA. Tutaj najnowsze informacje i kontynuacja tematu:
http://stwarzanie.wordpress.com/2010/11/12/co-nowego-w-sprawie-odkrycia-na-gorze-ararat/
kreacjonizm vs ewolucjonizm.
sprobuje ci, macieju, szybko wytlumaczyc pewna rzecz. wierzysz w takie basnie jak potop, natomiast nie wierzysz w ewolucje. i jako narzedzia do prowadzenia debaty na ten temat uzywasz internetu i komputera, a to produkt ostatich lat i owoc pracy wielu, wielu naukowcow, tych samych ktorzy pracuja nad polowicznym okresem rozpadu pierwiastkow i tych samych ktorzy badaja kosci dinozaurow a takze wielu wielu innych pracujacych w innych dziedzinach. jedni korzystaja z owocow pracy innych i uzupelniaja sie nawzajem. dlatego w kazdej dziedzinie nauki nastepuje w ostatnim czasie tak duzy progres.
reasumujac, jezeli chcesz prowadzic taka dziwna rozmowa to nie uzywaj darow cywilizacji a raczej udaj sie do lasu, przywdziej listek laurowy i tam rozprawiaj ze zwierzyna lub sobie podobnymi. albo potraktuj religie z odrobina luzu i tego zycze.
z podwazaniem
Mey
Dziękuję za radę, ale nie skorzystam. Nie jestem naturalistą, wolę inteligencję i jej wytwory (zarówno w przyrodzie, jak i cywilizacji).
Witam serdecznie. Chcialem odniesc się do wpisu Mey’a. Po pierwsze wiara w Boga nie jest i nie może być sprzeczna z osiagnieciami nauki. Nie wiem czy wiesz ale nowozytna nauka oparta jest na osiagnieciach ludzi takich jak Newton, Boyl, Pascal, Faraday, Mors i inni (szersza lista naukowcow, jest tutaj: http://wposzukiwaniuprawdy.info/page18.htm ), którzy wierzyli w Boga, Biblie i dzielo stworzenia a nie w ewolucje, a przez studiowanie zjawisk natury chcieli poznac Boga i tym samym sluzyc innym. Oni to polozyli podwaliny pod tzw. naukowe metody (Francis Bacon), dzieki ktorym mamy nasze komputery i inne osiagniecia. Poza tym prawdziwa nauka ma niewiele wspolnego z teoria makro-ewolucji, gdyż nie spotkalem się z potwierdzonymi naukowo jej przykladami. Wszystkie tzw. formy posrednie między glownymi grupami zwierzad majace swiadczyc o ewolucji mniej rozwinietych organizmow w bardziej sa po 150 latach od opublikowania dziela Darwina dalej brakujace (proponuje obejrzec interesujaca na ten temat debate http://www.youtube.com/watch?v=mZNEp81qBzQ&feature=player_embedded).
Jeżeli mozesz, podaj proszę przykład jednego organizmu gdzie nastapil w sposob naturalny wzrost ilosci informacji zawartej w kodzie DNA. Wszyscy dobrze wiedza, ze informacja zawarta np. w gazecie nie powstaje w wyniku nieukierunkowanych procesow czy w wyniku przypadku, ale swiadczy to o tym, ze ktos to musial napisac. Skad się więc wziela informacja zawarta w kodzie DNA?
Jedno jeszcze tylko na koniec. Ewolucjonizm jest wiara oparta na dogmatach calkowicie nie potwierdzonych naukowo. Podam przykład naukowca Mary Schweitzer, która opublikowanla wyniki badan dotyczacych odnalezienia komorki krwi dinozaura. Po opublikowaniu swojej pracy i implikacji tego faktu na teorie ewolucjonizmu otrzymala odpowiedz od innego naukowca, ze to nie jest dowod na to ze dinozaury zyly jeszcze niedawno. Zapytala jakie dowody go przekonaja. Otrzymala odpowiedz ‘żadne’ (proponuje ksiazke ‘Dragons or Dinodaurs’ lub film pod tym samym tytulem. Zwiastun do obejrzenia tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=CRyBDqB9z-M&NR=1&feature=fvwp ).
Pozdrawiam
drogi Arturze, ja w przeciwienstwie do Ciebie nie bede sie podpieral odnosnikami do debat i filmikow, zyje juz wystarczajaco dlugo aby samemu dochodzic do pewnych konkluzji.
ewolucjonizm = przystosowanie.
z wlasnych doswiadczen wiem, ze chodzac na silownie i poddajac partie miesni pewnym obciazeniom powoduje ich przyrost a to jest efekt przystosowywania sie.
co roku lub co dwa jestem chory na grype a teoretycznie raz zaszczepiajac sie przeciwko grypie nie powinienem juz nigdy wiecej zachorowac. dlaczego? ano dlatego ze wirusy sie przystosowuja i uodporniaja na leki.
to sa dwa przyklady widoczne golym okiem i na przestrzeni
tygodni, miesiecy. a kilka miliardow lat to jest, jak wiesz, duzo czasu.
naukowcy, ktorych przytoczyles mogli byc wierzacy z innych powodow niz ich wiara sama w sobie, chocby z powodu bezpieczenstwa. szczegolnie ci dawniej zyjacy mogli nie chciec zostac usmazeni zywcem za gloszenie bluznierstw.
dlatego opis Isaaca Newtona; – naukowiec – anglik – lubil jablka – nie splukiwal po sobie w toalecie – wierzacy.
i na koniec – twierdzisz ze teoria ewolucji ma dziury a ja sie zapytam:
wolisz jesc ser z dziurami czy dziury z sera?
z podwazaniem
@Mey
“ewolucjonizm = przystosowanie”
Nie. Ewolucjonizm nie równa się przystosowanie. Przystosowywanie się gatunków/rodzajów jest ‘oczywistą oczywistością’ dla wszystkich, zjawiskiem obserwowalnym w przyrodzie. Nie w tym rzecz, że organizmy się przystosowują, ale skąd się wzięły.
Ewolucjonizm = powstawanie gatunków/rodzajów drogą ewolucji, przekształcanie się jednego gatunku/rodzaju w inny. Kreacjonizm = powstanie gatunków/rodzajów poprzez akt stworzenia i zmiany tylko w obrębie tego gatunku/rodzaju (baraminu), np. tworzenie się ras lub odmian.
W przyrodzie nie stwierdzono pierwszego, jest to tylko założenie, paradygmat.
PS. Pakowanie na siłowni, jako przykład “z wlasnych doswiadczen wiem” i “zyje juz wystarczajaco dlugo” całkowicie mnie powaliło.
Macku, z pewnoscia sie podniesiesz.
niedawno ogladalem program w ktorym odnaleziono szczatki pewnego greka. z racji, ze datuja je na ok 2.5tys lat zachowane sa w bardzo dobrym stanie. naukowcy z budowy kosca wyliczyli ze ow grek byl ok 30% silniejszy od najsilniejszych zyjacych obecnie mezczyzn(tylko nie pytaj mnie jak to policzyli, w takie rzeczy nie trzeba wierzyc, je sie poprostu wie, ze mozna) a to niezbity dowod na fizyczne slabniecie gatunku ludzkiego, ktory nie jest juz zmuszony do tak wielkich wysilkow jak w dawnych czasach.
i jeszcze jeden przyklad, do ktorego chcialbym abys sie ustosunkowal. Moj kolega z politechniki urodzil sie ze …szczatkowym ogonem a dokladnie trzema kregami ktore mu oczywiscie amputowano. Jeden musiano mu zostawic. bog oprocz tego, ze jest nieskonczenie dobry i nieskonczenie spreawiedliwy musi jeszcze oprocz tego byc nieskonczenie dowcipny.
teraz czas na dwa ctrl+c ctrl+v;
W 1992 Jan Paweł II zwracając się do przedstawicieli Papieskiej Akademia Nauk zwrócił uwagę, że poprawna interpretacja Pisma Świętego wymaga stosowania ściśle określonej hermeneutyki “odrzucając bezpodstawne interpretacje, które przypisują mu to, co jest sprzeczne z jego intencjami” zaś egzegeta i teolog powinien na bieżąco śledzić najnowsze odkrycia nauki. W 1992 r. powtórzył, że “dzisiaj, prawie pół wieku po publikacji encykliki, nowe zdobycze nauki każą nam uznać, że teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą” oraz, że słuszność teorii ewolucji potwierdzają liczne, prowadzone niezależnie badania naukowe.
Nylon jest polimerem z grupy poliamidów, nie mający swojego odpowiednika w przyrodzie. Po kilkudziesięciu latach od rozpoczęcia przemysłowej syntezy nylonu, w ściekach fabryk odkryto szczepy bakterii z rodzajów Flavobacter i Pseudomonas zdolne do wzrostu na oligomerach nylonu, jako jedynym źródle węgla i azotu. Susumu Ohno zidentyfikował, że przyczyną zdolności do wykorzystania nylonu jako źródła pokarmu był zupełnie nowy gen, który powstał w wyniku mutacji zmiany ramki odczytu w genie uprzednio kodującym repetytywny peptyd zasadowy.
a tak wogole – skad wogole ten watek?
skad ten ciag, zeby znalezc arke?
ludziom wierzacym to chyba niepotrzebne.
proby wyjasnienia wszystkiego co jest w biblii napisane moze sie skonczyc tym, ze obudzisz sie pewnego dnia majac szescdziesiat lat i zadowoleniem stwierdzisz, ze przebadales trzy akapity zawierajacej 2tys(?) stron ksiazki i ze z naukowego punktu widzenia maja one (whoping) 1/1000 promila szans na zaistnienie.
pozdrawiam i zycze postawy pionowej
Proszę przeczytaj uważnie ostatni akapit powyższego artykułu (i ewentualnie zakładkę O stronie), tam znajdziesz odpowiedź. Mój blog nie ma charakteru religijnego, a Biblia jest również źródłem wiedzy historycznej.
I jeszcze jedno. Gdy na tej stronie pisze się o Bogu, używa się wyłącznie wielkiej litery. Zgodnie z zasadami pisowni w języku polskim i z szacunku. Proszę o uwzględnienie tego w kolejnych komentarzach (zobacz Zasady komentowania wpisów).
przyjmijmy, ze arka zostala odnaleziona, potwierdzili to zarowno teologowie, egzegeci jak i 100% swiata naukowego. idzmy dalej – przyjmijmy ze dzieje sie tak z cala reszta Biblii, wszystko sie odnalazlo i wyjasnilo – tylko i wylacznie prawda. pojdzmy po calosci. spotykasz Boga i podajesz mu dlon. jakie sa tego konsekwencje? jedna z nich jest utrata wiary.
a Biblia jako zrodlo wiedzy historycznej? jedyne co wiemy to to ze, historia a szczegolnie ta bardzo stara byla kreowana przez ludzi umiejacych pisac tudziez przez ich przelozonych. i o ile podobalo sie to co napisane, ludziom bardziej poteznym.
Drogi Mey,
Kreacjonizm nie jest sprzeczny z tzw. mikroewolucja, a raczej roznorodnoscia w zakresie danego gatunku. To ze bakteria jednego gatunku rozni sie od swojego ‘brata’ nie oznacza makro-ewolucji czyli zmiany w inny gatunek. Swiadczy to tylko o tym, ze selekcja naturalna dziala bardzo skutecznie eliminujac osobniki slabsze, a to z kolei swiadczy o ubozeniu generalnej populacji i informacji zawartej w DNA.
W odniesieniu do ‘Sw. inkwizycji’ – zabila ona znakomita ilosc ludzi swiatlych i prawdziwych chrzescijan czytajacych Boze Slowo. Cale przemiany spoleczne zapoczatkowala reformacja rozpoczeta przez Marcina Lutra. Spowodowalo to powrot do czytania Biblii przez kazdego, a nie tylko przez wybranych.
Odnosnie Newtona, to napisal on wiecej ksiazek teologicznych niz naukowych, a o nieprzecietnosci jego intelektu swiadczy chocby to ze w wieku 21 lat wynalazl rachunek calkowy.
Obecnie probuje sie osmieszyc kreacjonizm, ktory jest rzeczywiscie wiara w to ze Bog stworzyl wszechswiat, ale nie informuje sie ze ewolucjonizm jest rowniez wiara w to ze wszechswiat powstal z niczego, ze twoim przodkiem jest skala (nieozywiona materia) i wiele innych tego typu wierzen, ktore nie sa i nie moga byc sprawdzone naukowo. Naukowcy, którzy mowia ze nie są stronniczy wierzac w ewolucje tak naprawdę są bardzo stronniczy przeciwstawiajac się innemu podejsciu do nauki. W tym miejscu bardzo polecam film ‘Wygnani. Intelidencji dziekujemy’ można go obejrzec tutaj: http://stwarzanie.wordpress.com/2009/08/13/film-wygnani-inteligencji-dziekujemy-expelled/ .
Apropos sera i jego dziur. Modele naukowe testuje się porownujac przewidywalnosc danego modelu. Biolodzy mowia ze ewolucja obecnie nie jest obserwowalna gdyż dzila zbyt wolno i odsylaja nas do skamielin po dowody. Wezmy skamieliny pod uwage. Model kreacjonistyczny zaklada: zlozone formy zycia powstajace nagle bez ewolucyjnych przodkow. Ewolucjonistyczny model: proste formy zycia stopniowo organizuja się w zlozone posiadajac tych samych poprzednikow. Co obserwujemy w skamielinach? Zlozone formy zycia powstajace nagle bez ewolucyjnych przodkow (Cambrian explosion). Kreacjonizm – zadnych form posrednich pomiedzy gatunkami stworzen, Ewolucjonizm – niepoliczalna ilosc form posrednich pomiedzy roznymi stworzeniami. Co obserwujemy? Brak form posrednich. I tak dalej.
Proponuje zbadac sprawe szczerze bez balastu ewolucjonistycznej religii a się przekonasz.
Pozdrawiam
Maciek i Artur – bardzo dobre komentarze. Kilka lat temu zadałem sobie trud zbadania kontrowersji związanych z ewolucjonizmem. Przeczytałem wiele książek i artykułów na ten temat. Dziś nie mam wątpliwości. Teoria ewolucji to najbardziej naiwna religia jaką dotąd wymyślono. Prawdziwa nauka bazuje na obserwacji i doświadczeniu. Ewolucjonizm nie ma ani jednego ani drugiego. Nigdy nie zaobserwowano w naturze ani nie powtórzono w laboratorium makro-ewolucji. W miarę odkrywania kolejnych zagadnień związanych z życiem szanse na takie dowody oddalają się coraz bardziej. Jedynym powodem uznawania przez kogoś tej teorii jest, z jednej strony jej szerokie spopularyzowanie i nagłośnienie, a z drugiej obawa przed konsekwencjami filozoficzno-religijnymi przyjęcia drugiej możliwości czyli stworzenia. Niemałą rolę odegrało też niedopisanie istniejących kościołów i religii (niestety). Nie wiem czy inni zgodzą się ze mną, ale w wielu wypowiedziach zagorzałych obrońców ewolucjonizmu zauważyc można płytką wiedzę w tym temacie jak i brak wyobraźni. Za to dużo jest w nich ironii i negatywnych emocji. Ciekawe, bo człowiek pewny swoich racji nie zachowuje się przecież w taki sposób.
@Andrzej
Skoro ewolucja jest najbardziej naiwna religią, to czymże jest wiara w Boga, Jezusa itd?
Biblia została napisana przrz człowieka( byc moze byl natchniony,a le tak samo moglby byc natchniony sam Darwin).
Jak to nie zaobswrwowano ewolucji?
Spojrz jeszcze raz na otaczajacy Ciebie swiat i przyjrzyj sie mu dokladnie; odstaw Biblie napisana przez ludzi i majaca mniej podstaw niz teoria ewolucji, ktorej dowody sa widoczne golym okiem.
Oczywiscie gdzie sa ludzie, beda zbrodnie i flaszerstwa.
Odnosi sie to zarowno do ewolucji oraz wiary w Boga.
Usmyslow sobie cos takiego:
Od ponad 30 lat sonda kosmiczna Voyager 1 oddala sie od naszej wspanialej planety. W tym czasie pokonala 17 291 500 000 km. Zobacz kiedy osiagnie Proxime Centauri.
I teraz tak:
1. Jest Wszechswiat.
2. Sa galaktyki ( tysciace, setki tysiecy etc)
3. W kazdej galaktyce sa miliony gwiazd
4. Slonce to gwiazda, a w okol niektorcy gwiazd (Slonce) kraza inne ciala niebieskie(podobne do Marsa, Jowisza, a moz ei nawet Ziemii)
5. Uzmyslow sobie jak niewiel wiemy o tym, co nas otacza.
Zobacz, oblicz , uzmyslow to sobie…nie bedzie latwo, gdyz te odleglosci, ten czas … sporo tego.
I teraz pojawia sie ktos jak Darwin czy czlowiek prezentujacy Biblie i gadaja o swoich problemach :
maluczkich problemikach w porownani do tego, co nas otacza, czego jeszcze nie widzimy.
POchodze, z bardzo wierzacej rodziny, sam bylem ministrantem, chailem zostac ksiedzem, ale… dzis chodze do kosciola jedynie do towarzystwa mojej dziewczyny, ktory jest wierzaca, a ja juz nie.
Nie przeszkadza mi to, ze ktos wierzy i gada o Bogu, Bibli etc.
Ale wnerwia mnie ponadprzecietnie falszowanie informacji, ktore znajduja sie na tej stronie.
Nie mam zamiaru rozpisywac sie dokladnie, gdyz musialbym rozpisywac sie niemilosiernie
Wszdelm jakis czas temu tutaj, gdyz szuklame pewnej informacji nt. ewolucji i chyba nie wejde, bowiem razi mnie stronniczosc Macka. Szkoda, czesto na takich mowia katol, ja mysle, ze jego umysl nie jest na tyle otwarty, aby zajmowac sie tego typu sprawami.
Dziekuje
Pisarze Biblii wielokrotnie podkreślali, że zapisują nie swoje myśli, ale Boga i przypisywali Jemu autorstwo tej Księgi. Byli też pewni prawdziwości opisanych wydarzeń. Dlatego podczas jej lektury trzeba to wziąć pod uwagę i zbadać dowody, czy rzeczywiście tak jest, czy też pisarze w tej sprawie kłamali. Natomiast Karol Darwin nigdy nie twierdził, że jego książki są natchnione, że są czymś innymi niż jego dziełami, podkreślał też że jest to teoria, która dopiero musi być udowodniona. Dlatego w przypadku książek Darwina nie ma podstaw, by się zastanawiać nad ich ponadludzkim charakterem i zestawiać je z Biblią.
Ruyterze, sugeruję przed napisaniem komentarza poczekać na opadnięcie emocji i przemyślenie na chłodno sprawy, bo twoje wywody są mało przejrzyste. Myślę, że znajdziesz bez trudu inne miejsca, gdzie będziesz mógł dać upust swojemu ‘wnerwieniu’ i tym, co cię ‘razi’, a co nie.
“Pisarze Biblii wielokrotnie podkreślali, że zapisują nie swoje myśli, ale Boga i przypisywali Jemu autorstwo tej Księgi. Byli też pewni prawdziwości opisanych wydarzeń.” Skad taka opinia? Chyba czytamy inne Biblie. W mojej nic takiego nie znajdziesz.
A jaką masz Biblię, kolego? Chętnie zacytuję ze wskazanego przez Ciebie przekładu.
Możesz bardziej doprecyzować co jest stronnicze tutaj na tej stronie?I co tez zostało sfałszowane?
Lubisz drążyć to zachęcam do przeanalizowania np.budowy języka dzięcioła,którego to przykład jest kolejnym gwozdziem do trumny ewolucjonizmu.To jeden z milionów dowodów na istnienie inteligentnego projektu,wcale nie poziomie molekuł, czyli dostępny gołym okiem dla zwykłego śmiertelnika.
sugeruje zobaczyc http://www.drdino.pl bardzo polecam
Kurczę, mogliby podać w tv w głównym wydaniu wiadomości “znaleziono Arke Noego” i potem wielki bum w telewizji, programy w tv (tak jak po tragedii smoleńskiej, wszędzie o tym), wypowiedzi, relacja z Watykanu a tam Benedykt XVI potwierdza, “to prawda! To cud” a nie takie coś… Mówię to rodzicom a oni, “kolejne bajki w internecie, jak pokażą to w wydarzeniach na polsacie to damy wiare temu, tak to kolejne bzdury”- mają rację. A smutno mi, ja chce żeby ta arka była prawdziwa
Czy sa jakieś nowe informacje na temat Arki?
Strona oficjalna nie otwiera się od jakiegoś czasu.
Strona NAMI już działa. Nie ma tam jednak praktycznie nic nowego, oprócz spraw, które opisałem w listopadzie:
http://stwarzanie.wordpress.com/2010/11/12/co-nowego-w-sprawie-odkrycia-na-gorze-ararat/