Mówi się, że najlepiej dowiedzieć się u źródła. Dlatego proponuję na chwilę odrzucić uprzedzenia i zapomnieć o pozanaukowej działalności prof. Macieja Giertycha, a posłuchać co ma do powiedzenia w dziedzinie, którą zajmuje się całe dorosłe życie i której poświęcił swą naukową karierę – genetyce populacyjnej. Jest to dokładnie ta dziedzina wiedzy, którą Darwin i jego zwolennicy posłużyli się do uzasadnienia teorii ewolucji. Jak się okazuje, niesłusznie.
Oto zapis wykładu prof. M. Giertycha pt. “Badania nad tworzeniem się ras i mutacjami, a teoria ewolucji”, który wygłosił 10 grudnia 2009 w Warszawie. Przedstawia w nim w przejrzysty sposób główne zasady genetyki oraz podaje naukowe powody, dla których on sam odrzucił ewolucjonizm.
Część 1 – założenia:
Poniżej kolejne części:
Część 2a – selekcja naturalna:
Część 2b – selekcja sztuczna:
Część 3 – mutacje:
Część 4 – horyzontalny transfer genów (HGT):
Część 5 – filogeneza:
Część 6 – ewolucja człowieka:
Prof. Maciej Giertych (rocznik 1936) jest biologiem, absolwentem uniwersytetów w Oksfordzie (licencjat i magisterium) i w Toronto (doktorat). Od powrotu z emigracji w 1962 pracował w Instytucie Dendrologii PAN w Kórniku, a od 1970 jest członkiem Komitetu Nauk Leśnych PAN. Specjalizuje się w genetyce populacyjnej, którą wykładał na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu w latach 1976-1993. Jest autorem ponad 200 publikacji naukowych. Zajmuje się również działanością wydawniczą i polityczną (co nas jednak w tym wątku zupełnie nie interesuje).
Profesor jest członkiem organizacji CESHE (Cercle Scientifique et Historique) skupiającej naukowców negujących ewolucjonizm. Swoje poglądy na ten temat zawarł również w broszurze wydanej w Parlamencie Europejskim w 2007 roku (dostępna online), która – podobnie jak powyższy wykład – głównie dotyczy zasad genetyki populacyjnej. Wbrew powtarzanym opiniom, Maciej Giertych w swoich publikacjach i wykładach nie szerzy poglądów kreacjonistycznych.
Prezentowany powyżej wykład pierwotnie miał odbyć się w ramach obchodów ”Roku Darwina” 26 listopada ub. roku w sali na Wydziele Biologii Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Miecznikowa. Prof. Giertych zaprosił z tej okazji do debaty znanych polskich zwolenników ewolucjonizmu. Jednak ulegając wpływowi środowisk ateistycznych władze Wydziału w ostatniej chwili wymówiły organizatorom salę, pokazując że Wydział Biologii największej polskiej uczelni nie jest zainteresowany dyskusją o zasadności teorii ewolucji. Ostatecznie prelekcja (nie debata, bo żaden ewolucjonista się nie stawił) odbyła się 10 grudnia w sali NOT przy ul. Czackiej w Warszawie. Całą tę sprawę opisałem tutaj oraz tutaj.
Nagranie zawiera główne fragmenty wykładu, pierwotnie ukazało się na stronie dewolucja.pl (dziękuję panu Piotrowi za informację).
Zobacz również filmy:
PS. Proszę o umieszczenie tylko komentarzy merytorycznych. Wpisy nawiązujące do polityki lub zawierające wyrażenia “smok wawelski” itp. nie będą publikowane.



Śmieszą mnie te wasze urojenia – szarlatani w XXI wieku…
No właśnie, ‘merytoryczny’ argument…
To nie jest żadne szarlataństwo. Zanim napiszesz jakieś bzdury poczytaj stron jest naprawdę dużo, są także dostępne publikacje naukowe i książki w PDF’ach dostępne za darmo ( i to nie z serii Erich von Däniken). To jest wyciąganie wniosków z obserwacji naukowych. Poza tym spór na gruncie naukowym trwa i jest faktem. Teoria ewolucji tylko pozornie jest spójna i daje obraz tego jak powstała różnorodność w przyrodzie. Nauka nie ma innej alternatywy dla wyjaśnienia powstania gatunków więc posiłkuje się właśnie teorią ewolucji. Sama teoria ma niestety ograniczenia z których wszyscy zdają sobię sprawę tylko nikt z tego powodu nie usuwa ewolucji w cień a podejmuje się próby dostosowywania jej do nowych napływających informacji.
Śmieszą mnie komentarze wyznawców ewolucjonizmu. ZERO argumentów merytorycznych – jak zwykle…
Dobry wojak Szwejk wspominał o pewnym profesorze, który zwariował tak dalece, iż utrzymywał, jakoby w środku kuli ziemskiej była druga, takaż sama, tyle, że większa
Mimo że nie przepadam za panem profesorem to jednak muszę przyznać że bardzo merytorycznie i w elegancki sposób podszedł do wykładu. Przedstawił dokładnie to co sam na drodze “autodokształcania” udało mi się ustalić, co nie powiem cieszy mnie wielce..
Wydaje mi się że osoby komentujące tutaj Maćku zupełnie nie rozumieją problematyki jaką porusza Twój blog. Może kiedy więcej poczytają o tematyce sporu o ewolucję będą mogły w bardziej sensowny sposób się wypowiedzieć. To co obserwuję to podejście do ludzi negujących ewolucję w taki sposób jak do dziwaków widzących wszędzie teorie spiskowe albo do badaczy UFO..to jest niestety smutne
Myślę, że w takich komentarzach chodzi o sprowadzenie dyskusji do poziomu emocji. Dlatego nie odnoszą się do argumentów, ale posługują się sarkazmem, ironią, czy wyzwiskami, skupiają się na słowach, a nie na faktach, tworzą swoje definicje i licytują się na autorytety. Zero zainteresowania faktami. Być może jest to celowe, a być może po prostu jest to naturalne, bo uznają teorię ewolucji właśnie z powodów emocjonalnych. Tak było od czasów Darwina i Huxleya, i tak jest teraz. Kiedy zabierasz im teorię ewolucji, to burzysz ich światopogląd. A oni po prostu tego nie chcą. Nie chcą uznawać Kogoś większego, bo do tego wszystko się sprowadza. Uwierzą w każdą, nawet najmniej logiczną i najmniej prawdopodobną teorię, byle nie mówiła o Stwórcy. Mało to “naukowe”, ale widocznie działa.
Zwolennicy teorii ewolucji muszą mieć naprawdę silną wiarę…
Prawdziwa wiara jest oparta na faktach, a wiara w ewolucję to łatwowierność. Jeśli spojrzymy na otaczający nas świat to łatwo możemy wszędzie dostrzec wspaniale zaprojektowanie istot żywych ale też różnych procesów. Gdy czytamy o złożonych systemach które podtrzymują życie, możemy po prostu “uwierzyć” w stwierdzenie “ewolucja wykształciła…” Ja jednak zachęcam, żeby samemu zastanowić się, w jaki sposób bezrozumne procesy mogą wykształcić tak ogromną liczbę genialnych rozwiązań dostrzeganych w przyrodzie
Zgadzam się z tobą.
To był sarkazm
Oj, kółko wzajemnej adoracji tu widzę
Pocieszacie się nawzajem tak intensywnie, że widąc tu duży lęk. Jakoś wolę wierzyć Craigowi Venterowi, który w genach grzebie na co dzień i odnosi niebywale duże sukcesy, niż Gierychowi.
A Venter nie ma wątpliwości co do teorii ewolucji. Sam twierdzi, że niewiele jeszcze wiemy, że jesteśmy na początku drogi w genetyce, ale to co wiemy, wystarcza, żeby nie mieć wątpliwości o ewolucji. Dla mnie ON jest bogiem
Pozdrawiam zaskakująco nieemocjonalnych kreacjonistów
Więcej dobrej woli w ocenie bloga i tego, co prezentuje tutaj Maciej.
Dla mnie ważna jest w ocenie pasja, z jaką prezentowane są tu przesłanki pokazujące, że życie i człowiek niekoniecznie pojawiły się w wyniku ewolucji. Naprawdę być ewolucjonistą wymaga nie mniejszej wiary niż bycie kreacjonistą.
“Jakoś wolę wierzyć Craigowi Venterowi”
Nie lubie się czepiać słówek, ale bardzo dobrze to określiłeś, że “wolisz” w coś wierzyć, dlatego odrzucasz dowody które wskazują na coś innego.
Nikt nie odmawia dużej wiedzy i doświadczenia tzw. wiodącym ewolucjonistom-naukowcom. Nie wiesz jednak nic o tym czy kiedykolwiek chcieli rozważyć inne możliwości, czy wolą z góry założyć, że ich nie ma. Musiałbyś znać ich myśli a nie tylko to, co napisali lub powiedzieli. Bazowanie na autorytetach lub większości może być zgubne. Już niejeden autorytet zmienił zdanie i zostawił swoich idoli na lodzie.
“a może to jest od człowieka do małpy?”
Nie do wiary jak ten człowiek się kompromituje. Jak na genetyka wyjątkowo mało wie o badaniach genetycznych na podstawie których ustala się filogenezę. Że już o datowaniu skamielin nie wspomnę (australopiteki są po prostu starsze od h. erectus czy h. sapiens)
Skąd wiesz, że “mało wie”? Może wie dużo i właśnie dlatego odrzuca ewolucjonizm. Argument, że ktoś nie wierzy w ewolucję, bo “mało wie” jest akurat zupełnie nietrafny wobec profesora genetyki populacyjnej.
Poza tym genetyka populacyjna już od czasów Mendla jest przedmiotem poważnych badań, nie jakichś teorii. Zasady Mendla są potwierdzone empirycznie, a teoria Darwina nie. Natomiast pisząc o “badaniach genetycznych na podstawie których ustala się filogenezę” masz na myśli po prostu porównywanie genów różnych osobników (z założeniem pokrewieństwa), tak samo jak ewolucjoniści od lat porównują wygląd i budowę zwierząt, by budować drzewo filogenetyczne. I pewnie słyszałeś, że z tych “badań genetycznych” wynikło np. to, że ludzie są bardziej “spokrewnieni” z krowami niż z myszami itp.
A jednak (o czym profesor wiedział, a Ty chyba nie) właśnie badania genetyczne obaliły koncepcję drzewa filogenetycznego, które nakreślił Darwin. Zobacz New Scientist z 21 stycznia 2009:
http://stwarzanie.wordpress.com/2010/01/15/co-sie-nie-zmiescilo/#more-2163
Porównywanie genomów ludzi i szympansów też dowiodło, że człowiek nie pochodzi od małpy:
http://stwarzanie.wordpress.com/2009/12/08/wirtualna-polska-spor-o-ewolucje/#more-1997